Zwiedzanie z dzieckiem
Wakacje to czas rodzinnych wyjazdów. Jeśli jednak nie przepadamy za wylegiwaniem się na plaży, planujemy zwiedzanie ciekawych miejsc i zabytków. Tylko czy można zabrać na taką eskapadę dziecko? O czym warto wiedzieć i jak się przygotować do zwiedzania z maluchem?
 
 
Przed wyjazdem
 
Wielu utrzymuje, że zwiedzanie z dzieckiem oznacza istną męczarnię zarówno dla malucha, jak i jego rodziców. Małolat najzwyczajniej w świecie się nudzi, skarży na wszystko, przeszkadza i doprowadza do szewskiej pasji swoich opiekunów. Nie jest to jednak reguła. Wszystko zależy od tego jak podejdziemy do tematu i na ile chcemy/możemy dostosować się do potrzeb dzieci.
 
Na początku należy zająć się planowaniem, najlepiej w towarzystwie dziecka. Ten etap jest dla kilkulatka naprawdę pasjonujący i pozwala mu poczuć, że poprzez uwzględnianie jego zainteresowań i preferencji, rodzice okazują mu miłość i szacunek. Warto więc dać dziecku do ręki przewodnik, mapę miejsca, które chcemy odwiedzić, wspólnie poczytać legendy dotyczące tego miejsca i przejrzeć zdjęcia (w Internecie lub książce wypożyczonej z biblioteki).
 
W zależności o tego w jakie rejony się udajemy, można zaopatrzyć małego turystę w kilka gadżetów, które uatrakcyjnią dziecku wyprawę. Lornetka przyda się bez względu na to gdzie planujemy pojechać. W mieście można przez nią podziwiać drobne elementy elewacji na zdobionych fasadach kamienic czy kościołów, a w parkach krajobrazowych ptaki, odległe szczyty gór lub doliny. Inne propozycje zależą od zainteresowań malca oraz miejsca, które planujemy wspólnie odkrywać.
 
Zwiedzanie w towarzystwie niemowlęcia może wydawać się problematyczne. Wystarczy jednak zabrać ze sobą wózek, w którym maluszek będzie czuć się swobodnie oraz chustę lub nosidełko, aby móc dostać się w miejsca, w które nie może wjechać wózek. Nie ominie nas w ten sposób żadna atrakcja, schody nie będą stanowić żadnej przeszkody, a nasze ręce pozostaną wolne, co w oczywisty sposób wpłynie na wygodę. 
 
Przed wyjazdem warto zadbać o rozbudzenie wyobraźni dziecka względem celu naszej podróży. Warto więc wcielić się w rolę osobistego przewodnika dla naszej pociechy. W domu można zaprezentować mu zarys planu podróży, zabytków i atrakcji, które wspólnie zobaczycie. Warto wymyślić zagadkę, której rozwiązanie nastąpi dopiero podczas wyjazdu.
 
 
Dziecięcy sposób na zwiedzanie
 
Natura dziecka czyni je ciekawskim i dociekliwym, co warto wykorzystać w czasie zwiedzania. Pełne zaangażowanie w nową aktywność niestety dość szybko mija, dlatego nie można traktować małoletniego turysty tak samo jak dorosłego. Trzeba więc podejść do zwiedzania w taki sposób, aby regularnie dostarczać malcowi nowe „pobudzające” bodźce. Przekazanie inicjatywy i prowokowanie do zadawania pytań zdają się być kluczem do sukcesu.
 
Zwiedzanie może nabrać charakteru tematycznego i zamienić się w poszukiwanie wybranych detali, np. smoków lub innych ulubieńców malca. Lepiej też nie ograniczać się do biernego oglądania kolejnych budowli, skansenów czy pomników natury. Warto zadawać pytania i pozostawić dziecku swobodę interpretacji, zachęcać do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi i wyciągania wniosków. W ten sposób ma ono szansę na dostrzeżenie w zabytku czegoś własnego, indywidualnej atrakcji.
 
Starsze dziecko może zainteresować się samodzielnym przygotowaniem trasy zwiedzania dla rodziców. Jeśli jednak to okaże się za trudne, można pobawić się w zadawanie pytań, opisywanie i odgadywanie o jaki odwiedzony budynek, miejsce, przedmiot chodzi.
 
Zwiedzanie nie musi ograniczać się do oglądania i ewentualnego słuchania informacji o zabytku. Jeśli pozostałe zmysły zostaną zaangażowane w poznawanie świata, malec na dłużej zapamięta odwiedzane miejsca. Warto więc zachęcać go do dotykania wszystkiego poza chronionymi eksponatami w muzeach. Niech malec pozna chłód wody z fontanny, fakturę kamieni, z których zbudowano zamek, poczuje specyficzny zapach starego kościoła, przekona się jak chropowata jest kora wielkiego drzewa itd. Skutkiem takiej eksploracji będą zapewne kolejne pytania i zapał do poszukiwania odpowiedzi.
 
Podróże to idealna sposobność, aby poznać obcą kulturę i zabytki, ale również kuchnię. Warto namawiać szkraba, by próbował lokalnych specjałów. Wbrew pozorom nie trzeba wyjeżdżać w egzotyczne zakątki, by mieć do czynienia z nietypowym dla nas jedzeniem. Można je przecież spotkać również w Polsce, np. oscypki w górach czy kartacze na Suwalszczyźnie.
 
 
Pamiątki
 
Pamiątki z odbytej podróży to niemalże konieczność bez względu na to czy zwiedzaliśmy sami czy też z dziećmi. Mogą to być drobiazgi, ważne by przywodziły na myśl miłe wspomnienia. Łatwo jednak wpaść w pułapkę istnego zbieractwa i naciągania przez dzieci. Dlatego też należy na początku ustalić jaki budżet zostanie przeznaczony na pamiątki lub jakiego rodzaju przedmioty mogą zostać zabrane do domu (w innym przypadku dziecko może domagać się zabrania połowy plaży lub dziesięciu kubków z godłem odwiedzanych miast).
 
Atrakcyjną pamiątką może być album ze zdjęciami (lub chociaż folder), tym bardziej kiedy autorem zdjęć jest dziecko. Jeśli mamy taką możliwość podarujmy maluchowi aparat, choćby jednorazowy lub jakiś stary, którego już nie używamy. Dziecko zapewne zaskoczy nas swoimi zdjęciami. Przekonamy się, że postrzega ono zwiedzane miejsca z zupełnie innej niż my perspektywy, że dostrzega inne szczegóły i fascynują go inne aspekty obcego miejsca. Zdjęcia będą miały jeszcze większą wartość jeśli dziecko zechce je opisać. Warto robić notatki na bieżąco, by poznane fakty nie umknęły. Krótkie adnotacji przy fotkach nie tylko utrwalą wspomnienia, ale i będą wskazówką jeśli w przyszłości zechcemy powrócić w odwiedzane dziś miejsca.
 
Ciekawą propozycją jest założenie czegoś w rodzaju dziennika podróży. Dziecko może notować tam wszelkie informacje, daty, odległości, spostrzeżenia. To dobre miejsce do szkicowania rysunków (zawsze zdarza się wolna chwila, w której doskwiera nuda), wklejać bilety wstępu, ulotki informacyjne, kolekcjonować stemple, a może nawet autografy napotkanych na wyjeździe gwiazd.
 
 
 
 
Podróże kształcą, nie ma co do tego wątpliwości. Zabierajmy więc swe pociechy w nowe miejsca, niech zwiedzają, poznają, doświadczają, uczą się. Co prawda zwiedzanie z dzieckiem jest zupełnie inne niż bez niego. Zapewne będziemy przemieszczać się wolniej, w rezultacie zobaczymy mniej i wydamy więcej pieniędzy. To jednak nie jest problem. Wakacje to nie wyścig ani konkurs w ilości „zaliczonych” miejsc. Nie rezygnujmy jednak z atrakcji, które chcemy zobaczyć, lecz podejdźmy do planów wycieczkowych realnie, uwzględniając potrzeby i preferencje każdego uczestnika wyprawy. Tylko w taki sposób zdołamy odpocząć, a dzieci choć na chwilę zamienią się w małych podróżników co może zaowocować pobudzoną wyobraźnią, a nawet nową pasją.
 
 
Przypominamy o kampanii społecznej „DZIECKO W MUZEUM”, która została objęta patronatem medialnym przez serwis CZASzDZIECMI.PL. Miejmy nadzieję, że okaże się ona pierwszym krokiem do zdefiniowania muzeów jako miejsc przyjaznym dzieciom.