Z dzieckiem w supermarkecie
Zbliżający się okres świąteczny, ale i zwykła codzienność zmusza nas do robienia… zakupów. Teoretycznie nic wielkiego, jednak kiedy mamy pod opieką dziecko sprawa się komplikuje. Zakupy z maluchem nie muszą być jednak najgorszym koszmarem. Musimy tylko pamiętać o kilku kwestiach.
 
 
W czym problem?
 
Kiedy chcemy poradzić sobie z jakimś problemem, musimy na początku przyjrzeć mu się uważnie i stwierdzić jakie są czynniki problemotwórcze. Dlaczego wizyta w supermarkecie z dzieckiem stanowi takie wyzwanie? Czy da się zrobić coś by ułatwić sobie to zadanie? A może to opinie wystawione przez nieporadne jednostki, które zwyczajnie nie radzą sobie z własna pociechą?
 
O tym jak nasze dziecko sprawuje się na zakupach decyduje jego charakter, wychowanie i kondycja, jaką w danej chwili dysponuje (lub nie). Nie da się jednak ukryć, że duże centra handlowe nie są miejscem, w którym łatwo o grzeczne zachowanie malców. Wiele zależy od wieku dziecka, jednak zwykle żadne nie pozostaje obojętne na ogrom barw, zapachów, hałas, pośpiech i pobudzoną w tych warunkach potrzebę posiadania. To wszystko może budzić lekkie rozdrażnienie, które wskutek pojawiania się wciąż nowych doznań będzie rosnąć.
 
Rodzice obawiają się zwykle wizyt w takich miejscach, ponieważ chcą jak najszybciej wrócić do domu, są zmęczeni całodzienną pracą i często sami „nakręcają się” tym, że dzieci mogą zacząć rozrabiać. Nie da się ukryć, że robienie zakupów z dzieckiem wymaga od jego opiekunów wielozadaniowości. Trzeba przecież mieć cały czas brzdąca na oku, pamiętać co jeszcze trzeba kupić, szukać zamiennika produktu, którego akurat zabrakło i jednocześnie pilnować, aby dziecko nie strąciło z półki słoików z flaczkami. W takich warunkach trudno się skupić, wizja odpoczynku na kanapie z każdą chwila oddala się , a pokłady cierpliwości drastycznie maleją.
 
Trzeba pamiętać również o tym, że supermarkety niosą dla dziecka kilka „zagrożeń”, co również może potęgować chęć jak najszybszego powrotu do domu. Przede wszystkim, jak w każdym większym skupisku ludzi, maluchy narażone są na wirusy i bakterie, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym.
Przez supermarkety przewija się wiele osób, które dotykają przeróżnych rzeczy czyniąc je w ten sposób swoistym bankiem zarazków. Najlepszym przykładem jest drążek, przy pomocy którego pchamy sklepowy wózek, i który jest z zasięgu buźki malca umieszczonego w miejscu do przewodzenia dzieci. To prawdziwy problem dla rodziców, których pociecha jest na etapie wkładania do buzi i oblizywania wszystkiego na co tylko trafi.
 
Nieprzyjazne dzieciom bywają też wahania temperatur, na jakie narażeni są klienci. W zimie wewnątrz sklepu jest znacznie cieplej niż na zewnątrz, dlatego trzeba pamiętać o rozebraniu dziecka, by się nie zagrzało. Z kolei kiedy na dworze panują upały wnętrza sklepów są klimatyzowane, a przebywanie przy lodówkach z nabiałem staje się wręcz nieprzyjemne. Lepiej wówczas mieć przy sobie choćby cienką bluzę dla dziecka.
 
Istnieje jeszcze jeden problem, o którym w żadnym razie nie można zapomnieć. Dzieci kuszone kolorowymi etykietami ściągają przeróżne artykuły  półek. Jeśli coś się stłucze lub rozbije, to jeszcze nie tragedia. Znacznie gorzej będzie, jeśli malec zdoła odkręcić zakrętkę i napić się lub zjeść coś co może wywołać fatalne skutki. Niestety już nie raz media donosiły o podobnych wypadkach.
 
 
Przed wyjściem z domu
 
Kiedy nie mamy możliwości pozostawienia dziecka pod troskliwą opieką, wówczas zrobienie zakupów w jego towarzystwie warto sobie zaplanować. Najważniejsza jest dokładna lista zakupów. Dzięki niej nie będziemy biegać w popłochu między sklepowymi półkami usiłując przypomnieć sobie co stanowiło najważniejszy punkt z listy. Jeśli robimy zakupy zawsze w tym samym sklepie, możemy się pokusić o sporządzenie listy w taki sposób, aby produkty były w takiej kolejności, w jakiej będziemy je mijać na miejscu. Jeśli nasza pociecha wyjątkowo marudzi lub rozrabia w marketach, lista na pewno znacznie ułatwi nam sprawę.
 
Na pewno warto wcześniej zadbać o to, by dziecko skorzystało z toalety/ miało zmienioną pieluszkę. Oczywiście nie da nam to gwarancji, że pomiędzy sklepowymi półkami nie dojdzie do mokrej niespodzianki, dlatego można zabrać ze sobą kilka ciuszków na zmianę. Dobrze jest też mieć przy sobie coś do picia, ewentualnie lekką przekąskę (jeśli są to produkty kupione w innym sklepie nie zapomnijmy oznaczyć je przed wejściem lub zgłosić ochronie lub w kasie).
 
Jeśli wybieramy się na zakupy z kilkulatkiem, dobrze jest ustalić pewne zasady jeszcze przed wyjściem z domu. Marketingowcy dobrze wiedzą, a badanie to potwierdzają, że ogromny wpływ na decyzje zakupowe swoich rodziców wywierają dzieci. To z kolei prowadzi do zakupu przynajmniej kilku nieplanowanych artykułów. Tak więc warto się umówić, że np.:
- dziś kupujemy tylko produkty na obiad,
- idziemy po buty, więc nie będziemy mogli kupić żadnej zabawki,
- musimy znaleźć jakiś prezent na urodziny kolegi z przedszkola/szkoły, dlatego nie będziemy kupować nic dla siebie.
 
Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Wszystko zależy od tego na jakiego typu zakupy się wybieramy i jakie trudności nam one stwarzają. Pamiętajmy jednak, że takie ustalenie nie oznacza, że będziemy omijać szerokim łukiem stoisko z zabawkami czy grami komputerowymi. Pooglądać nie zaszkodzi (oczywiście jeśli mamy na to czas), jednak ustalenia pozostają nienaruszone. Niestety nie można liczyć na to, że układ wystarczy zawiązać raz i to wystarczy. Należy go odnawiać za każdym razem.
 
Robienie zakupów i ciągłe trzymanie dziecka za rękę jest niezwykle trudne i uciążliwe, o ile w ogóle możliwe. Musimy jednak stale uważać, by nasza pociecha nie zniknęła nam z oczu. O to wbrew pozorom nietrudno. Jeśli więc wybieramy się z malcem w miejsce gdzie może być tłoczno, należy przyjąć  zgubienie się dziecka za wielce prawdopodobne. Nie trzeba jednak wpadać w popłoch, tylko poinstruować malca co ma w takiej sytuacji zrobić. Podstawą jest, by znał on swoje imię i nazwisko. Numer telefonu mamy lub taty może być już ponad jego siły, dlatego powinien mieć je gdzieś zapisane, np. na metce kurtki lub bluzy. Ważne, by dziecko o tym wiedziało i wskazało to miejsce ludziom, którzy się nim zaopiekują. Można też umówić się tak, że w razie czego malec ma się udać do konkretnego miejsca, np. do kas lub punktu informacyjnego (oczywiście jest to sensowne tylko wtedy, kiedy dziecko dobrze zna dany sklep).
 
 
Ważne by mieć sposób
 
Przestrzeganie kilku prostych zasad może sprawić, że po jakimś czasie wizyta w supermarkecie z dzieckiem nie będzie żadnym problemem. Nie uda nam się to jednak jeśli nie zachowamy konsekwencji. Pod żadnym pozorem, nigdy nie wolno ustępować dziecku w kwestii zakupów. To rodzice decydują o tym co i w jakiej ilości będzie kupione. Jeśli młody człowiek stale nalega, trzeba nieugięcie powtarzać, że dana rzecz jest nam niepotrzebna/zbyt droga i odkładać ją na półkę. W razie histerii należy pozostać równie niewzruszonym. Rzecz jasna nie jest to proste, jednak to nie pierwsze i nie ostatnie trudne zadanie w długim procesie wychowania.
 
Dziecko, które towarzyszy rodzicom w sklepie musi znać zasady zachowania w tym miejscu. Trzeba mu więc (na początku każdorazowo) przypominać o tym co wolno, a czego nie wolno robić. Należy zwrócić uwagę na to jak dobieramy słowa. Stwierdzenie „bądź grzeczny” może okazać się zbyt ogólne, za to „nie wyciągaj jajek z wytłoczek” lub „nie krzycz” wskazuje na konkretne oczekiwania. Choć niektóre rzeczy mogą wydawać nam się logiczne, dziecko najzwyczajniej w świecie może nie wiedzieć, że chleb należy dotykać przez specjalne rękawiczki czy też, że drzwi lodówki z mrożonkami zawsze trzeba po sobie zamknąć.
 
Kontrola zawartości koszyka jest niezwykle ważna. Starajmy się więc (w miarę możliwości) kontrolować co się w nim znajduje, ponieważ maluchy naśladujące swych rodziców, wrzucają do koszyka rzeczy, które uważają za mniej lub bardziej potrzebne. Przy kasie może okazać się, że mamy dwa soczki, pudełko śrubek lub drożdże, których wcale nie planowaliśmy kupić.
 
Sposobem na nudę młodszych dzieci może okazać się jakaś drobnostka. Malec umieszczony w koszyku może przez dłuższa chwilę zająć się breloczkiem z torebki mamy lub innym gadżetem, który specjalnie na tę okazję powierzymy jego rączkom. Starszak z kolei może zostać mianowany na pomocnika, by zająć się poszukiwaniem makaronu, bułki tartej lub psich chrupek.
 
Warto też znaleźć receptę na wybuchy histerii lub przynajmniej płaczu. Może się to przytrafić nawet najspokojniejszemu na co dzień dziecku. Wystarczy, że będzie ono niewyspane lub na progu choroby, o której jeszcze nie wiemy i rozdrażnienie gotowe. W takiej sytuacji musimy przede wszystkim zachować spokój – to już wiemy. Należy też zwrócić uwagę, aby młody człowiek nie zrobił sobie krzywdy demonstrując swoje niezadowolenie. Lepiej też zrezygnować z komentarzy typu „zobacz, wszyscy teraz na Ciebie patrzą”. Zawstydzanie czy wręcz ośmieszanie malca przy obcych nie przyniesie niczego dobrego. Naszym zadaniem w tym momencie jest korekta złego zachowania, a nie wytykanie błędów.
 
Ostatecznie czynnikiem motywującym do dalszych starań i dobrego zachowania jest pochwała. Pamiętajmy więc, by komplementować malucha, który nie stwarzał żadnych problemów, pomagał, stosował się do ustalonych zasad i/lub słuchał poleceń rodziców.
 
 
Robienie zakupów to dla jednych lekarstwo na stres czy najlepszy sposób na poprawę humoru, jednak dla innych to prawdziwa gehenna. Z dziećmi może być podobnie, wcale nie muszą za tym przepadać. Zrozumiałe też wydaje się to, że wolą przebywać na dziale z zabawkami niż na tym z mięsem. Wszystko jednak da się zorganizować, że zakupy zostały zrobione, a nasza cierpliwość i dobry humor dziecka zachowane. Jeśli jednak nie mamy na to sił, lub mimo starań nie widać postępów należy rozważyć inne możliwości. Może na czas zakupów malec może zostać na sklepowym placu zabaw (coraz częściej są one dostępne w różnych supermarketach), pod opieką sąsiadów, którzy mają dziecko w podobnym wieku lub też można zdecydować się na zrobienie zakupów on-line, które zostaną dostarczone w wyznaczonym przez nas terminie na dowolny adres.