Wspomnienie Małgorzaty Spychały












Gdy tak myślę o najpiękniejszych wspomnieniach, to są one głównie związane z rodziną i cieszę się niezmiernie, że mam ich wiele, że mogłam przeżyć swoje wymarzone święta w trzypokoleniowym gronie, że mimo iż niektórych bliskich już nie ma, to nadal spotykamy się przy jednym stole, bo wspomnienia z rodziną zawsze są piękne i zawsze chce się do nich wracać.

Jedno z pięknych, ale i zabawnych dla mnie wspomnień wiąże się z małym złotym czymś:) Moja mama, jak pewnie wiele kobiet, ma szkatułkę na biżuterię. Wśród wszystkich błyskotek był tam złoty, fantazyjny pierścionek z rubinem. Mama dostała go kiedyś od babci na Gwiazdkę i odtąd zakładała go zawsze w Święta oraz inne szczególne okazje. Gdy byłam małą dziewczynką baaaardzo podobał mi się ten pierścionek. W końcu mama któregoś roku przy okazji Świąt powiedziała, że gdy dorosnę i pierścionek będzie pasował na mój palec, to wtedy go dostanę. No i tak co roku biegałam do tej szkatułki i sprawdzałam, czy pierścionek już pasuje i można go spakować pod choinkę;) Mama widząc moje zaabsorbowanie podarowała mi go w gwiazdkowym prezencie, wcześniej, niż planowała, zaznaczając, żebym go dobrze pilnowała, bo to rodzinna pamiątka. Postanowiłam więc poczekać jeszcze, aż pierścionek naprawdę będzie dobry na mój palec. W końcu jednak trzeba było wybrać się do jubilera i zwęzić go o 3 rozmiary ;) Teraz mama podpytuje... wiadomo o co... przecież pierścionek musi mieć swoją panią;) A ja spoglądam na to wielkie czerwone oczko i uśmiecham się sama do siebie:)

W ostatnie święta moja kuzynka wyciągnęła płyty CD z przegranymi z VHS-ów rodzinnymi filmikami nakręconymi na wielkiej kamerze od wujka z Ameryki. Śmiechu było po pachy i łzy wzruszenia, bo Święta to przecież rodzina... po prostu idealny synonim:) I takie powinny być każde Święta: ciepłe, wesołe, rodzinne , pełne cudownych chwil, wzruszeń... takie, na które czeka się później z utęsknieniem przez cały następny rok mając w pamięci wiele pięknych wspomnień :)