Wspomnienie Magdaleny Stępień












Początek mojego najpiękniejszego wspomnienia świątecznego sięga siedmiu lat wstecz... lecz nie jest to wspomnienie z mojego dzieciństwa, ale dzieciństwa mojego małego synka....

Mówi się, że w Wigilię Bożego Narodzenia spełniają się najskrytsze marzenia. Moja rodzina od długiego czasu borykała się z problemami finansowymi oraz osobistymi. Uzależnienie taty od alkoholu rujnowało nie tylko nasze życie codzienne, ale również nasze relacje osobiste. Z roku na rok ojciec coraz mocniej popadał w chorobę, a my od wielu lat nie mogliśmy poradzić sobie z jego uzależnieniem i coraz bardziej się od siebie oddalaliśmy. Siedem lat temu wydarzyło się jednak coś pięknego. Na świat przyszedł mój synek. Narodziny pierworodnego wnuka i konieczność zaopiekowania się maluszkiem sprawiło, że w moim tacie nastąpiła diametralna zmiana... Ojciec trzymając pierwszy raz w życiu tą małą kruszynkę na rękach obiecał sobie samemu oraz wnukowi, że już nigdy nie weźmie alkoholu do ust, bo choć nigdy nie był prawdziwym ojcem dla własnych dzieci, to chciałby z całego serca być kochającym dziadkiem dla swojego wnuczka. Wigilia Bożego Narodzenia sprzed 7 lat była najpiękniejszym dniem naszego życia. Duże problemy finansowe naszej rodziny sprawiły, że wieczerza wigilijna była bardzo skromna i ograniczała się zaledwie do kilku tanich dań, pod choinką leżały niedrogie, symboliczne upominki, zaś na choince wisiały proste, własnoręcznie wykonane ozdoby. Mimo tego, święta te obfitowały w wiele miłości i radości, a niosły ze sobą nadzieję na lepszą przyszłość. Pierwszy raz składane przez nas życzenia oraz obietnice brzmiały szczerze i koiły serca... zaś nasza rodzina poczuła, że łączą nas nie tylko więzy krwi, ale przede wszystkim prawdziwa miłość.

Za kilka dni mój synek skończy 7 lat... Pomimo wielu przeciwności losu oraz wielu nieudanych świąt dziś mogę szczerze powiedzieć, że cieszę się na nadchodzącą gwiazdkę. Gotowanie 12 wigilijnych potraw, ozdabianie mieszkania, ubieranie choinki, łamanie się opłatkiem, wspólna wieczerza oraz wręczanie prezentów nigdy tak bardzo mnie nie cieszyło...