Wiosenny rozruch
Zbliżająca się wiosna nastraja optymistycznie, jednak kondycja po leniwej zimie już niekoniecznie. Nie da się ukryć, że zimą aktywność fizyczna naszych szkrabów ulega znacznemu spowolnieniu. Warto więc dokonać wszelkich starań, by pierwsze cieplejsze dni wykorzystać na rozruszanie po zimowym zastaniu.
 
 
Zmiana rzeczywistości
 
Nie ma co kryć, że zmiana pory roku z zimy na wiosnę zdaje się być istnym wywróceniem naszego świata do góry nogami. Nawet jeśli zima była łagodna i nie zmęczyła nas siarczystymi mrozami, każdy z utęsknieniem czeka na pierwsze ciepłe promienie słońca i dywany z krokusów na miejskich trawnikach.
 
Oczywiście ta wielka zmiana nie ogranicza się tylko do długości dnia czy też temperatury powietrza na dworze. Równie wielka zmiana zachodzi w trybie pracy naszego organizmu. Zimowe miesiące spędzamy głównie w domu lub innych wnętrzach, cierpimy na chroniczny brak słońca i najczęściej borykamy się z rozmaitymi niedoborami witamin i minerałów, o które trudno w tym okresie. Nadejście wiosny oznacza więc konieczność przystosowania się do zmiany tych warunków, co wcale nie jest takie proste. Dorośli muszą przezwyciężyć przesilenie wiosenne i wszelkie związane z nim niedogodności, a dzieci swego rodzaju lenistwo, którego nabawiły się w zimie.
 
Na początku może być trudno namówić naszego szkraba do aktywności fizycznej i ruchu na świeżym powietrzu. W odpowiedzi na propozycję spaceru możemy usłyszeć, że dziecko woli zostać w domu, pograć na komputerze/tablecie, obejrzeć bajkę, odwiedzić kogoś czy po prostu pobawić się na dywanie. Warto jednak korzystać z pierwszych ciepłych dni by dotlenić organizm i rozruszać zastygłe mięśnie. Wydzielane podczas aktywności fizycznej endorfiny pomogą nabrać nowej energii do życia, pokonać zimową ospałość, znużenie i apatię.
 
 
Możliwości
 
Jest wiele sposobów na wiosenny rozruch, który warto zafundować dzieciom. Podstawa to spędzać czas na świeżym powietrzu. Nie wystarczy jednak „odbębnić” 15-minutowy spacer po najbliższej okolicy. Dopiero przy większym wysiłku poprawi się krążenie, organizm zostanie dotleniony, a błony śluzowe gardła i nosa nawilżone, stwarzając lepsze zabezpieczenie przed drobnoustrojami. Dobrze jest więc wybrać się na dłuższy spacer, wyciągnąć z piwnicy rower lub może nawet wybrać się w weekend poza miasto. Możliwości jest przecież sporo…
 
Plac zabaw – to idealna propozycja w sytuacji, kiedy nie dysponujemy dużą ilością czasu. Zdecydowana większość mieszkańców Wrocławia ma w zasięgu spaceru plac zabaw, który stanowi tym większą atrakcję, im dawniej był przez nas odwiedzony ostatni raz. Drabinki, zjeżdżalnie i huśtawki oraz obecność rówieśników prawdopodobnie zachęcą dziecko do ruchu.
 
Rower/hulajnoga – w tym przypadku należy dysponować większą ilością czasu, by wyciągnąć sprzęt z piwnicy/strychu/garażu i przygotować do sezonu lub pieniędzy by zakupić nowy. Tak czy inaczej wszystko sprowadza się do przyjemności z jeżdżenia i korzyści jakie to jeżdżenie daje. Jeśli nasza pociecha nie potrafi jeszcze samodzielnie poruszać się na rowerze, zapowiada się aktywny czas także dla jego opiekunów (o nauce jazdy na rowerze pisaliśmy TUTAJ). Na początek lepiej nie wybierać się w dłuższe trasy. Wycieczka rowerowa po jednym z wrocławskich parków będzie zarówno przyjemna co skuteczna i nie zmęczy zniechęcając do kolejnych eskapad.
 
Piłka – ponadczasowa, uniwersalna i niezastąpiona. Dla dziecka jest niczym zaproszenie do zabawy, od której trudno się powstrzymać (czego dowodem jest konieczność ciągłego upominania „w domu nie kopiemy piłki!”). Tak naprawdę nie jest ważne czy posiadamy piłkę do nogi, gumową czy też tenisową. Wystarczy wybrać się w miejsce, w którym będziemy mogli cieszyć się przestrzenią i puścić piłkę w ruch. Wystarczy, że dziecko jakiś czas za nią pobiega, kopnie i rzuci kilka razy, aby organizm dostał wyraźny sygnał do mobilizacji. (kilka przykładów na zabawę z piłka można znaleźć TUTAJ)
 
Siłownie plenerowe – zdają się być idealną zachętą jeśli na spacer z dzieckiem wybiera się tata. Starszaki z pewnością chętnie zasiądą na rowerki czy ławeczki do ćwiczeń. Okazuje się jednak, że maluchy upatrują w tym równie wielką atrakcję, choć w tym przypadku lepiej nie pozostawiać ich bez asekuracji gdyż mogą się po prostu potknąć, uderzyć lub spaść z metalowych konstrukcji. Na terenie Wrocławia  znajduje się kilkanaście siłowni plenerowych, a w następnych latach Zarząd Zieleni Miejskiej planuje postawić kolejne.
 
 
 
Wyjazd poza miasto – trudno wyobrazić sobie większą frajdę dla dzieci niż wyjazd z rodzicami na łono przyrody. Jeśli tylko dysponujemy czasem i środkiem transportu, warto wybrać się do Ślężańskiego Parku Krajobrazowego, Parku Krajobrazowego Dolina Baryczy, nad Zalew Mietkowski lub do Arboretum Leśnego im. Stefana Białoboka. Są to punkty, które bez większego problemu można znaleźć na mapie w okolicach Wrocławia, choć pewnie każda rodzina ma swoje, tylko sobie znane miejsce, w którym spędza wspólnie czas i odpoczywa od miejskiego zgiełku.
 
Udział w imprezach plenerowych – jeszcze chwileczkę, jeszcze momencik a będzie ich tak dużo, że nie będzie wiadomo co wybrać. Jak co roku wiele się będzie działo na Wyspie Słodowej (rozpoczęcie sezonu już 21. marca), na Torze Wyścigów Konnych, w Rynku czy w parkach miejskich. Wystarczy śledzić kalendarium wydarzeń, by móc odpowiednio wcześniej poznać szczegóły konkretnych wydarzeń.
 
Dieta – wiosenny rozruch to nie tylko aktywność fizyczna, ale i mała rewolucja w diecie. Odbywa się ona za sprawą nowalijek, czyli młodych, pierwszych wiosennych warzyw. Warto dołączyć je do diety całej rodziny, jednak trzeba uważać, gdzie się je kupuje. Aby nowalijki wyrosły najszybciej jak to możliwe, często są obficie nawożone i pryskane. Najlepsze będą więc te z domowego ogródka albo doniczki (np. szczypiorek, rzeżucha) pełne witamin i wolne od chemii.