Wychowując dziecko wśród Indian
Choć słowo „Indianie” określa społeczności zamieszkujące różne części świata i różniące się od siebie pod wieloma względami, to jednak jest coś, co zdaje się być wspólnym mianownikiem dla wszystkich Indian. Wychowanie dzieci, bo o nim mowa, pozostaje takie samo lub przynajmniej bardzo podobne dla różnych plemion. Postanowiliśmy zatem  przyjrzeć się jak wygląda dzieciństwo czerwonoskórych.
 
 
Metody wychowawcze
 
Indiańscy rodzice uczą swe dzieci szacunku dla innych, z reguły nie mówią im „nie” i wierzą, że dzięki  czarom ich pociechy będą cechowały się cenionymi przymiotami. Ten pobieżny opis nie oddaje jednak całego obrazu metod wychowawczych stosowanych przez Indian.
 
Indywidualizm i niczym nieskrępowany rozwój osobowości to coś, co dla Indiańskich rodziców stanowi prawdziwą wartość. Maluchom niczego się nie zabrania ani nie narzuca, a jeśli zachowują się nieodpowiednio, ich mamy nie stosują kar, a jedynie tłumaczą lub odwracają uwagę urwisów. Maluchy na co dzień  są chwalone i okazuje się im uznanie, by zachęcić do czynnego udziału w życiu społecznym. Jednak rozpieszczanie lub obdarowywanie dzieci w ogóle nie wchodzi w grę, ponieważ Indianie uważają, że jeśli malec będzie czegoś potrzebować, po prostu da o tym znać. Nie chroni się też dzieci przed popełnianiem błędów, gdyż to właśnie one stanowią najlepszy sposób na poznanie życia. Takie podejście do tematu sprawia, że indiańskie maluchy mogą samodzielnie kształtować swój charakter, bez udziału osób dorosłych.
 
Indiańskie dzieci wychowuje się w atmosferze absolutnej równości. Oznacza to, że każdy członek szczepu ma taką samą wartość, uczony jest tego samego i stawia mu się te same wymagania co innym. Jedyny podział dotyczy płci i przypisanych im prac i obowiązków. Początkowo dziewczęta i chłopcy wychowywani są razem, jednak z wiekiem zostają przygotowywani do pełnienia swojej roli w plemieniu. Mężczyźni z reguły zajmują się polowaniem i cięższymi pracami, natomiast kobiety uprawiają ziemię. Poza tą różnicą każdemu członkowi plemienia zapewnia się warunki do zdobycia wiedzy i umiejętności potrzebnych w codziennym życiu. Oferowane przez starszych rady i wskazówki pomagają poznać i opanować to, co każdy Indianin powinien wiedzieć i umieć wykonać.
 
Indianie cenią sobie właściwą postawę moralną, w której kształtowaniu pomagają opowieści snute przez starszyznę. Są to zwykle historie z morałem, traktujące o słusznych i nagannych zachowaniach, takich jak wierność i niestałość, pracowitość i lenistwo, uczciwość i fałszywość. Bohaterowie opowieści prezentują te zachowania na konkretnych przykładach, dzięki czemu dzieci mają bardzo obrazowy przykład konsekwencji danego czynu. Przekonują się, że nieprzestrzeganie plemiennych obyczajów skutkuje nieszczęściem, śmiercią lub jeszcze gorzej – pogardą ze strony współplemieńców.
 
 
W oddali od cywilizacji
 
 
Nie trudno zgadnąć, że wychowujące się z dala od „cywilizacji” indiańskie dzieci, różnią się od naszych pociech. Relacje wielu podróżników opisywały je jako emanujące spokojem, uśmiechem i radością z życia. Trudne warunki życia nie stanowią dla nich powodu do marudzenia. Noworodki są spokojne, kilkulatki są posłuszne, nie uciekają i nie wymagają stałego nadzoru, a starsze dzieci chętnie pomagają w pracy i nigdy się nie kłócą. Brzmi jak idylla, w którą trudno uwierzyć. Jeśli jednak uzmysłowić sobie, że to właśnie współczesny świat generuje wiele niepożądanych zachowań (także tych dziecięcych), opis ten wydaje się być już bardziej wiarygodny.
 
Zasługą takiego stanu rzeczy nie może być jednak tylko izolacja od cywilizowanego świata. Indianie stosują kilka prostych zasad, które mają nieoceniony wpływ na wychowanie dzieci:

-noworodki noszone są w chuście, dzięki czemu mają bliski kontakt z osobą dorosłą, która je nosi. Nie musi to być koniecznie rodzic. Starsze rodzeństwo również świetnie sobie rodzi z tym zadaniem.

- dzieci otrzymują kredyt zaufania, że są dobre i chcą dobrze i chcą być posłuszne rodzicom.
 
- dzieci traktowane są jak pełnowartościowa część społeczeństwa .

- dzieci nie są upominane w trosce o ich bezpieczeństwo. Nieustanne ostrzeżenia w stylu „uważaj, bo się uderzysz/ukłujesz/skaleczysz/spadniesz” itd. są swego rodzaju samospełniającą się przepowiednią. Z relacji pewnego człowieka wynika, że dzieci z plemienia Yequana bawiły się np. z nożami czy innymi niebezpiecznymi przedmiotami i nic im się nie działo.

- Indiańskie matki nie są w żaden sposób izolowane od społeczeństwa. Kiedy Indianka zostaje matką, zajmuje się dokładnie wszystkim tym, czym wcześniej. Dzięki temu dziecko ma szansę obserwować ją i uczyć się przez to wielu rzeczy. Przez to maluch nie zajmuje centralnej uwagi matki, która dzielona jest pomiędzy wszystkie obowiązki.
 
 
Obowiązki
 
Przyglądając się dzieciństwu indiańskich dzieci, można odnieść wrażenie, że… nie mają one dzieciństwa. Przynajmniej nie takiego, jakie znamy z naszej codzienności. Wrażenie to z pewnością powodowane jest przez fakt, że indiańskie dzieci nie poświęcają zbyt wiele czasu na zabawę. Dość wcześnie włącza się je w codzienny rytm pracy i narzuca obowiązki, z których muszą się wywiązać.
 
Wszystko jednak zaczyna się od obserwacji. Bliskość stosunków, jawność wszelkiego działania, jasny podział obowiązków i brak tajemnic odsłania przed dzieckiem świat dorosłych, ich pracę, osiągnięcia, błędy i porażki. Dzięki temu łatwiej jest wejść w życie społeczności i w nim uczestniczyć. By było to możliwe trzeba wcześniej opanować pewne umiejętności, np. chłopcy uczeni są jazdy konnej zaraz po tym, jak nauczą się chodzić. Obeznanie z końmi i ich ruchami też następuje bardzo szybko. Widok dwu lub trzylatka jadącego na koniu przed swoją matką, trzymającego się jej albo końskiej grzywy nie jest niczym niezwykłym.
 
Jeśli jednak chodzi o pracę, maluchy uczą się ją wykonywać poprzez samo uczestniczenie w przeróżnych czynnościach. Okazuje się, że już nawet czteroletnie dzieci mogą mieszać gotującą się zupę, pomagać ugniatać ciasto na chleb czy pilnować ognia. Z wiekiem podejmują się nowych, bardziej odpowiedzialnych zadań. Jednak póki jeszcze są małe, rodzice dbają o to, by wykonywana przez nie praca nie była zbyt uciążliwa. W tym celu przygotowuje się dla dzieci specjalne (mniejsze od normalnych) narzędzia. W ten sposób dziewczynka wybierająca się na plantację wraz z mamą zabiera ze sobą kosz, który po zapełnieniu będzie mogła podnieść, a chłopiec towarzyszący ojcu w łowieniu ryb dostanie małą wędkę, na którą złapie taką rybę, którą będzie w stanie wyłowić.
 
 
 
Choć niektóre ze zwyczajów Indian mogą wydawać nam się irracjonalne i ryzykowne, to jednak stanowią ciekawostkę, której warto się przyjrzeć. Dzieci traktowane jak miniaturki dorosłych, które tak samo jak oni muszą wywiązać się z obowiązków, dbać o dobro plemienia i zachowywać się w taki sposób, aby wszystkim żyło się dobrze, zdają się nie mieć z tym najmniejszego problemu. Być może indiańska rzeczywistość, która nie stawia dziecka w centrum uwagi i która nie pozostawia miejsca na jego kaprysy, zmienne decyzje i zaspokajanie wszelkiego rodzaju potrzeb (od fizjologicznych, przez emocjonalne, do rozwojowych)wcale nie jest źródłem nieszczęścia jak mogłoby się wydawać cywilizowanym ludziom gotowym spełnić każdą zachciankę swej pociechy.