Nauka jazdy na rowerze
Mówi się, że „jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz’, co zdaje się nie napawać zbytnim optymizmem przyszłego rowerzystę . Tym bardziej, że nauka jazdy jest prawdziwym wyzwaniem nie tylko dla dziecka, ale i dla jego nauczyciela (najczęściej rodzica). Jednak nie taki diabeł straszny, a opanowanie tej trudnej sztuki gwarantuje wspaniałą zabawę. 
 
 
Sprzęt
 
Jazda na rowerze wymaga odpowiedniego wyposażenia. Ważne jest, aby każdy z jego elementów był dobrany do wieku/wzrostu dziecka i nie pozostawiał wątpliwości, że w razie upadku zdoła uchronić malucha przed nieprzyjemnymi kontuzjami.
 
Rower - jego typ oraz rozmiar dobiera się adekwatnie do wieku i poziomu rozwoju ruchowego dziecka. Wyboru można dokonać z pośród następujących modeli:
 
  • czterokołowy – przyjmujący często wygląd autka, na którym maluch siada i trzymając kierownicę, odpycha się nóżkami od podłoża. To pojazd przeznaczony dla najmłodszych dzieci. Przy zakupie warto jednak wybrać model o możliwie wąskim siedzisku, ponieważ szerokie źle wpływa na stawy biodrowe.
 
  • trójkołowy – klasyk w temacie nauki jazdy na rowerze. Co prawda nie pomoże dziecku z nauce trzymania równowagi, za to umożliwi opanowanie skrętów i pedałowania. W pewnym momencie może stać się alternatywą dla wózka, kiedy wybieramy się z malcem na spacer, który mógłby okazać się zbyt długi by wybrać się piechotą. Takie rowerki zazwyczaj mają rączkę, za pomocą której rodzic może prowadzić pojazd, a także blokadę pedałów, przydatną jeśli dziecko jest już wyczerpane jazdą.
 
  • biegowy – fenomen polega na braku pedałów i łańcucha, czyli całego mechanizmu wprawiającego pojazd w ruch. Jego popularność mówi sama za siebie, a eksperci i rodzice twierdzą, że jazda na takim rowerku jest świetnym wstępem do nauki jazdy na tym właściwym. Dziecko na takim rowerze bardzo szybko uczy się utrzymywania równowagi i bywa, że późniejsza nauka jazdy na prawdziwym rowerze trwa zaledwie kilka chwil.
 
  • zwykły – stanowi cel sam w sobie. Ważne jest, aby jego rozmiar był dostosowany do wzrostu małego cyklisty, a jazda stanowiła frajdę i zachętę do aktywnego spędzania wolnego czasu.
 
Kask – to absolutna konieczność. Bez niego nie może być mowy o jeździe na rowerze, ponieważ ewentualne urazy głowy są stosunkowo częstym efektem nieuważnej jazdy, a przy tym mogą być bardzo niebezpieczne. Jazda w kasku zmniejsza ryzyko groźnego urazu aż o 85%. Jeśli ma spełniać swoją funkcję, musi być dostosowany do rozmiaru głowy malucha, warto zatem wybrać taki model, który ma regulację rozmiaru. Dobrze też wybrać taki, który jest lekki, gdyż zbyt wysoka waga może powodować dyskomfort i zniechęcać dziecko do dłuższej jazdy. Bardzo ważne jest, aby nie używać kasku, który brał udział w wypadku, gdyż nie mamy wówczas pewności, że jego konstrukcja nie została naruszona, przez co przy następnej okazji może okazać się nieskuteczny.
 
Ochraniacze – okazują się być niezbędne w procesie nauki jazdy na rowerze, której towarzyszy wiele upadków i potknięć. Absolutnym minimum są ochraniacze na (najbardziej narażone na stłuczenia) kolana i łokcie. Dodatkowo można wyposażyć dziecko w ochraniacz na nadgarstek lub specjalne rękawiczki na rower.
 
Odblaski – na etapie nauki jazdy są tylko gadżetem, jednak mogą stanowić atrakcję dla malucha. Dodatkowo włączenie ich w wyposażenie małego rowerzysty jest dobrą okazją do zwrócenia uwagi szkraba na konieczność zachowania bezpieczeństwa.
 
Buty – choć nie odgrywają większej roli w nauce jazdy na rowerze, warto zwrócić uwagę na to, by początkujący rowerzysta miał na sobie obuwie zakrywające palce. Częste wywrotki i chaotyczna walka o zachowanie równowagi może być przyczyną nieprzyjemnych skaleczeń odkrytych paluszków.
 
 
„Zakres materiału”
 
Mogłoby się wydawać, że nauka jazdy na rowerze oznacza jedynie ujarzmienie jednoślada. Właściwie do momentu, w którym nasza pociecha jej nie rozpocznie, nie zastanawiamy się co tak naprawdę to oznacza. Tymczasem zanim nasze dziecko zyska miano stuprocentowego rowerzysty musi opanować:
 
koordynację ruchową – czyli zgranie pracy pedałujących nóg i trzymających kierownicę rąk, w taki sposób, aby jazda odbywała się płynnie. Dla nas jest to niemalże naturalny odruch, którego nie jesteśmy nawet świadomi, jednak dziecko musi to w sobie po prostu wyrobić. W tym przypadku jedyną drogą do celu jest częsta praktyka.
 
równowagę – którą łatwiej jest utrzymać przy większej prędkości. To z kolei wymaga pewności, że w razie niepowodzenia, dziecku nie stanie się żadna krzywda. Gwarancję powinny zapewniać ochraniacze, kask oraz czujny nauczyciel. Warto mieć świadomość, że niektóre powszechnie znane metody nauki jazdy na rowerze nie sprzyjają opanowaniu równowagi. Tak jest w przypadku kija mocowanego do ramy roweru. Rodzic trzymający taki kij, praktycznie zwalnia malca z obowiązku trzymania równowagi.
 
 umiejętność hamowania – niby nic takiego, a jednak stanowi odruch, który trzeba wyćwiczyć do tego stopnia, aby stał się automatyczny. Dzieci, które dopiero rozpoczynają swą przygodę z rowerem często usiłują hamować poprzez postawienie stóp na ziemi. To naturalna reakcja na sytuację, w której czują się zagrożone – wyciągają wówczas ręce i nogi do przodu. Nic więc dziwnego, że porzucenie instynktu na rzecz nowo poznanego mechanizmu nie jest dla malca łatwą sprawą. Swoboda używania hamulca ręcznego (najczęściej stosowanego w rowerach) wymaga ćwiczeń i nabrania zaufania do jego skuteczności.
 
umiejętności skrętu – niby nic, a jednak stanowi kolejną trudność. Prawidłowa reakcja na komendę „skręć w prawo” nie przychodzi od razu. Nie chodzi tu o samą kwestię orientacji, która strona jest lewa, a która prawa, co samo w sobie często bywa niejasne. W grę wchodzi wiele czynników, jak np. nierówne podłoże, które utrudnia skręty, zbyt mała lub duża prędkość, uniemożliwiająca wykonanie manewru, wszelkie czynniki zewnętrze, dekoncentrujące dziecko.
 
W roli nauczyciela
 
Podejście i zapał małego cyklisty jest bardzo ważny. Jednak równie istotna jest postawa nauczyciela. Nie musi być nim mama lub tata, jednak ważne jest, by był to ktoś, kto cieszy się zaufaniem malca. Bez tego nie uda się zdziałać zbyt wiele.
 
Wiadomo, że dzieci uczą się wielu rzeczy poprzez obserwację i naśladownictwo. Warto wykorzystać to podczas nauki jazdy na rowerze i w ramach pierwszej lekcji zaprezentować maluchowi własne umiejętności. Dobrze jest też zwrócić jego uwagę na inne dzieci, jeżdżące po podwórku na swoich jednośladach. Z jednej strony pozwoli mu to zrozumieć „o co chodzi” w tym sporcie, z drugiej może okazać się motywujące do nauki, bo skoro inne dzieci potrafią i mają z tego dużo frajdy, warto się tego nauczyć. Trzeba jednak powstrzymać się od nadmiernego skupiania się na teorii. Jazda na rowerze to przecież aktywność fizyczna, więc najlepiej jest uczyć się jej poprzez praktykę.
 
Należy pamiętać, że nauka jest procesem, który musi trwać w czasie. Nie można określić, w którym dokładnie momencie powinien się rozpocząć i w którym skończyć, gdyż jest to bardzo indywidualna kwestia. Zależy ona od wieku, płci, charakteru dziecka, a także od stopnia motywacji, który może być osłabiony początkowymi niepowodzeniami. Jeśli pierwszego dnia dziecko dozna bolesnej kontuzji, może się mocno zniechęcić do dalszej nauki i prób. Potrzebne jest wówczas wyczucie i cierpliwość. Trzeba pamiętać, że nie wolno dziecka zmuszać do ćwiczeń. Efekty przyjdą szybciej, jeśli nauka będzie postępować swoim własnym, nie ponaglanym przez nikogo rytmem . Lepiej też skończyć ćwiczenie wcześniej (przy pierwszych oznakach zmęczenia dziecka) niż za późno (gdy przez zmęczenia może dojść do wypadku).
 
Chcąc nauczyć dziecko opanować sztukę jazdy na rowerze musimy przygotować się na niemały wysiłek. Przede wszystkim należy nastawić się na ciągłe bieganie za maluchem, które (nie czarujmy się) będzie sporym wysiłkiem. Jeśli nie jesteśmy pewni czy nasza kondycja nam to umożliwi, podzielmy rolę nauczyciela z drugą osobą (dziadkiem, ciocią, sąsiadem).
 
Podczas nauki jazdy na rowerze warto od samego początku kształtować w dziecku podstawowe nawyki, takie jak skupianie uwagi na drodze przed sobą (a nie na mijającym je właśnie samochodzie czy biegnącym w oddali psie), jeżdżenia po prawej stronie alejki (a nie po jej środku) lub po ścieżce rowerowej. Ważne jest też, aby malec traktował jazdę w kasku jak coś oczywistego. Łatwiej to osiągnąć kiedy sami rodzice zawsze zakładają kask niezależnie od tego czy wybierają się na dłuższą wycieczkę rowerową, czy też krótką przejażdżkę po okolicy.
 
 
 
Sukces nauki oraz faktyczne zamiłowanie do jazdy na rowerze w dużym stopniu zależy od atmosfery jaką uda nam się wytworzyć w czasie rowerowych wypadów. Jeśli sami będziemy traktować tę formę aktywności jako atrakcję (a nie męczący obowiązek) i dobrą zabawę, nasza pociecha prawdopodobnie stanie się aktywnym rowerzystą, co niewątpliwie przełoży się nie tylko na jego kondycję i rozwój, ale i styl życia sprzyjający zdrowiu.