Piknik pod miastem cz. 1
Szalony, zielony maj rozhulał się już na dobre. W parkach zapachniało bzem i wrocławianie z ochotą ładują akumulatory na łonie przyrody. Na szczęście miasto ma do zaoferowania bogactwo terenów rekreacyjnych. Od skwerów z ławeczkami począwszy, poprzez różne parki i ogrody, po nieco dziksze tereny nadodrzańskie. Jest w czym wybierać i w zależności od potrzeb, każdy znajdzie coś dla siebie.

Jednak tym razem chcielibyśmy zaproponować trochę inny rodzaj eskapady. Nasze redakcyjne dzieciaki wprost uwielbiają rodzinne wypady z koszem piknikowym pod miasto. Jest to fantastyczny sposób spędzenia soboty lub niedzieli, z dala od miejskiego zgiełku, na łonie natury a przede wszystkim z rodziną. Podpowiemy jak można urozmaicić taką wycieczkę, aby na długo zapadła w pamięci.

Emocjonującym przeżyciem dla dzieci będzie wyruszenie z miasta pociągiem. W naszym przypadku, na pierwszą taką wyprawę, wybraliśmy się, gdy nasi chłopcy mieli 3 i 4 lata. Kilka dni wcześniej prześledziłam na mapie okolice Wrocławia, sprawdziłam rozkład pociągów i wybrałam trasę. Możliwości jest bardzo dużo. W zależności od tego ile czasu chcemy spędzić w podróży, wybieramy dalsze lub bliższe okolice miasta. Nasz ulubiony kierunek to Twardogóra ale można wybrać się również w okolice Oleśnicy, Sycowa, Trzebnicy, Obornik Śląskich, Brzegu Dolnego, Jelcza-Laskowic czy Oławy. Przy czym warto wysiąść na jakiejś mniejszej stacyjce, będziecie zaskoczeni ile uroku mają takie miejsca. Dobrym rozwiązaniem jest, gdy jeden z rodziców wyrusza z dziećmi w podróż pociągiem a drugi samochodem jedzie w umówione wcześniej miejsce. Można też wysłać dzieci z dziadkami a rodzice wówczas czekają na stacji docelowej. Wyobraźcie sobie te okrzyki radości na wasz widok. Chwila rozłąki, przeżycia związane z podróżą w nieznane i nagle widok rodziców - niezapomniana przygoda. Możliwy jest też wypad z przyjaciółmi, nic was tu nie ogranicza a przy okazji atrakcyjnie i miło spędzacie czas.

Z kwestii organizacyjnych. Do pociągu warto zabrać przekąski. Może niekoniecznie cały kosz piknikowy, który pewnie swoje waży, ale  spakujcie kilka drobiazgów do dziecięcych plecaczków, bo możecie być pewni, że gdy tylko pociąg ruszy, dzieci poczują głód. To chyba jest tak skorelowane, że głód przygody idzie w parze z burczeniem w brzuchu. No i najważniejsze! Gdy dzieci przykleją swe noski do szyby, to proponuję, abyście nie zaglądali od razu do interenetu w smartfonie. Warto pozostać duchem i ciałem w realnym świecie i czerpać z tego radość. To jest wasz dzień, pełen atrakcji dla dzieci ale też dla was. Celebrujcie czas z rodziną czy przyjaciółmi, kontemplujcie każdą chwilę.

Wzorem dzieci możecie podziwiać zmieniający się za oknem krajobraz albo zainspirowani nazwami miejscowości, wymyślać wspólnie niesłychane historie. To fantastycznie rozwija wyobraźnię i abstrakcyjne myślenie u dzieci a dorosłym również przyda się taki trening kreatywności. Dla przykładu, według moich synów, w Dobroszycach szyją dobro na miarę za to warto uważać w Solnikach Wielkich bo mogą wam nieźle dosolić. Ciekawa jestem waszych skojarzeń z wycieczki.

A wy jak? Ciekawi dalszej części? Zapraszam już jutro po kolejną porcję inspiracji jak zorganizować atrakcyjny piknik pod miastem.