Moc postaci z bajek
Bohaterowie współczesnych kreskówek, ale i bajek znanych nam z dzieciństwa mają wielką moc. Nie tylko są nośnikiem pewnych wzorców i przesłań z morałem. Oddziałują na nasze pociechy i… skutecznie rządzą rynkiem światowym. Jak to możliwe, skoro są fikcyjne?
 
 
Popularność
 
Kiedyś zadaniem bajkowych postaci była prezentacja pewnych wzorów, schematów i zachowań, które miały być dla dziecka pouczające. Bajki niosły ze sobą morał, więc najważniejsze było w nich to właśnie przesłanie, a nie sama postać bohatera, który przypisany był z reguły tylko jednej opowieści. Trudno więc było mówić o ulubionej postaci bajkowej, upodobania bardziej dotyczyły konkretnej historii. Z biegiem czasu i w miarę rozwoju techniki, oglądanie (a nie słuchanie już) bajek stało się popularną formą rozrywki, a twórcy filmów animowanych wpadli na pomysł, aby kolejne odcinki prezentowały przygody tej samej postaci. Być może tak było łatwiej, gdyż zachowywano pewien stały trzon, więc nie trzeba było wymyślać wszystkiego od początku. Jednak mogło chodzić coś innego. Jeśli stale prezentowany był jeden bohater, można było liczyć na to, że widownia go polubi i stanie się on siłą napędową i jedynym sensem historii, w której bierze udział. Bez względu na to, czy było to świadome i celowe, tak właśnie stało się z Myszką Miki czy Królikiem Bugs’em. Ich „zadaniem” było wzbudzenie sympatii, aby zyskać popularność i zapewnić zainteresowanie kolejnymi produkcjami z ich udziałem. To z kolei przekładało się na zyski, które gwarantowały utrzymanie i rozwój twórców postaci.
 
W dzisiejszych czasach popularność bajkowych postaci to kluczowa sprawa. Oczywiście w wielu przypadkach dba się o to, żeby niosły one pozytywne wzorce i stanowiły przykład dla dzieci, jednak najważniejsze jest to, żeby były lubiane. Osiągnąć to można na kilka sposobów, jednak najskuteczniejszą metodą zdaje się być humor. Bohaterowie dzisiejszych bajek są zabawni, śmieszni, czasem nawet „cwaniakowaci” lub „głupkowaci”. W każdej bajce jest przynajmniej jedna postać, której najważniejszym zadaniem jest rozbawianie tłumów (np. Król Julian, wiewiór z filmu „Epoka Lodowcowa” lub rybka Dorin z filmu „Gdzie jest Nemo”), a jej teksty przenikają do codziennego języka.
 
Sam humor to nie wszystko. Bohaterowie muszą stanąć w obliczu problemu, którego rozwiązanie wymaga przeżycia wielkiej przygody. Im dalej muszą się udać i im większe trudności pokonać, tym lepiej. Ten element stosowany jest już od dawna i można uznać go za obowiązkowy. Ważne, by przygoda stanowiła pewien przełam w życiu bohatera, którego losy mają się odmienić.
 
Kolejnym aspektem decydującym o popularności danej postaci bajkowej może być fakt, że w jakiś sposób otwiera on dzieciom furtkę do świata dorosłych. Przykładowe (cieszące się dziś ogromnym zainteresowaniem) lalki Monster High wprowadzają swych młodych fanów w makabryczny świat horroru – tematu zarezerwowanego niegdyś tylko dla dorosłych. Popularne Disney’owskie Auta odkrywają tajniki wyścigów samochodowych, Iniemamocni przyznają prawo do posiadania ponadludzkich zdolności (które zwykle dzierżone są w rękach dorosłych), a WALL-E odkrywa codzienność na Ziemi, która nie nadaje się do zamieszkania przez ludzi (a dzieci w szczególności). Horror, wyścigi samochodowe, zdolności nadprzyrodzone i problemy przyszłości to tematy, które w żadnym wypadku nie kojarzą się z dziećmi i w realnym świecie nie mają z nimi nic wspólnego. Bajki, prezentując je w specjalnej – dziecięcej wersji, pozwalają ciekawskim maluchom poczuć się nieco „doroślej”, ponieważ znoszą wszelkie ograniczenia wiekowe. Dopuszczenie do takich tematów stawia młodego odbiorcę na nieco poważniejszej pozycji. To bez wątpienia stanowi atrakcję, gdyż bajka przestaje być „zwykłą bajką dla dzieci” (które dziecko chciałoby się przyznać do tego, że jest jeszcze dzieckiem?), jest czymś więcej, czymś lepszym, fajniejszym. W ten sposób staje się popularna, zwłaszcza u małolatów w przedziale wiekowym 10-14.
 
 
Gadżety
 
Popularność sama w sobie to dopiero pierwszy krok. W dzisiejszych czasach postaci bajkowe żyją nie tylko w swoich filmach, ale i na billbordach, półkach sklepowych i w mediach. Drukowanie ich wizerunku na przeróżnych produktach stało się skutecznym sposobem ich uatrakcyjnienia. Każdy rodzic kilkulatka doskonale zdaje sobie sprawę z tego jaką moc ma Kubuś Puchatek spoglądający z opakowania soczku lub Spiderman wyszyty na piżamce. Dzieci często zdają się w ogóle nie zauważać produktów, które nie są sygnowane przez popularne postaci. Producenci dobrze zdają sobie z tego sprawę, dlatego niemal każda półka w hipermarkecie zamieszkana jest przez bajkowego bohatera. Sprawa dotyczy niemal każdej branży. Produkty, opatrzone wizerunkiem postaci z bajki to kosmetyki, artykuły spożywcze, odzież, elektronika, a nawet suplementy diety. Znajdziemy je dosłownie wszędzie.
 
Stosowane przez nas metody wychowawcze mogą osłabić dziecięcy pęd ku posiadaniu wszystkiego co zostało skojarzone ze Shrekiem czy inną Syrenką Ariel. Jednak presja rówieśnicza i mała odporność na sugestie marketingowców zrobią swoje i dziecko z mniejszą lub większą determinacją będzie się upominać o zakup upatrzonych produktów. Najlepszym sposobem na rozwiązanie tego problemu jest robienie zakupów bez towarzystwa dziecka. Jeśli jednak nie mamy takiej możliwości, prędzej czy później najdzie nas pytanie „Kto to wszystko zapoczątkował?”. Choć wskazanie nazwiska konkretnej osoby mogłoby spowodować desperacką chęć odegrania się na niej, czyli wysłania jej na zakupy z naszym dzieckiem pod pachą i obserwowania z bezpiecznej odległości jak ów cwaniaczek traci resztki zdrowia psychicznego.
 
Wydawać by się mogło, że za tak potężnym mechanizmem nie może stać jedna osoba. A jednak! Wszystkiemu „winien” jest George Lucas – twórca Gwiezdnych Wojen, który przy podpisywaniu umowy z wytwórnią filmową zrzekł się większej części swojego honorarium reżyserskiego w zamian za wyłączne prawa do produkcji zabawek, strojów, wydawnictw i wszelkich innych gadżetów filmowych. Ten, uważany wówczas za szaleństwo, pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę i dziś jest stałym punktem w umowach dotyczących wielkich produkcji filmowych, określających zwykle ok. 100 różnych towarów. Każdy z takich produktów ma ściśle określonego odbiorcę. Niektóre są tylko dla dziewczynek, inne dla chłopców, ale są również tzw. unisex. Istnieje też podział ze względu na wiek odbiorców: najmłodsi (1–3 lata), przedszkolaki (3–6) i wczesnoszkolni (6–9). Podział ten pokazuje, że postaci bajkowe nie pojawiają się na produktach przeznaczonych dla dzieci w wieku do 12 miesięcy. Dlaczego? Nie są one aktywnymi konsumentami, dlatego branża marketingowa nie zaprząta sobie nimi głowy. Celem numer jeden jest grupa dziewczynek w wieku przedszkolnym, która ponoć jest najbardziej podatna na urok bajkowych bohaterów.
 
 
 
Postaci bajkowe odgrywają dziś nieco inną rolę niż kiedyś i zdają się być jedynie narzędziem do zarabiania pieniędzy. Być może to zbyt surowy osąd i pesymistyczna wizja, jednak trudno o inną po wizycie w galerii handlowej. Co prawda należy zachować nadzieję w rozsądek naszych dzieci, które po wielokrotnym tłumaczeniu i powtarzaniu dojdą do wniosku, że soczek z Kopciuszkiem smakuje tak samo jak każdy inny. Jeśli jednak ktoś wypracuje sobie sposób, który przyniesie natychmiastowy skutek, niech koniecznie da nam znać.