W oczekiwaniu na Mikołaja
W kalendarzu dziecka możemy odnotować zaledwie kilka naprawdę ważnych dat. Niewątpliwie jedną z nich jest 6. grudnia, czyli oczekiwanie na wizytę Św. Mikołaja. Jak (jako rodzice) możemy przygotować się na ten ważny dzień, aby malec długo wspominał go z uśmiechem na ustach?
 
 
Czas oczekiwania
 
Należy zacząć od tego, że Mikołaj odwiedza tylko grzeczne dzieci. Oznacza to, że do mikołajek muszą przygotować się nie tylko rodzice, ale i ich pociechy. Maluch musi zatem zasłużyć sobie na wizytę Świętego i nie wystarczy tu jeden czy dwa dobre uczynki lub samodzielne posprzątanie swojego pokoju. Rodzice mogą przypominać dziecku przez cały rok, że jego postawa i zachowanie wpłynie na to, czy 6. grudnia znajdzie pod swoją poduszką prezent czy rózgę.
 
Jeśli dziecko było grzeczne, na kilka tygodni przed tym wyczekiwanym dniem może napisać  list do Mikołaja. Dla malca będzie to przedsmak świątecznej atmosfery i pierwszy moment rosnącego z każdym kolejnym dniem podekscytowania. Jest to rewelacyjny sposób na uatrakcyjnienie czasu przedświątecznego oczekiwania, który stanowi swego rodzaju korzyść dla rodziców. Towarzysząc dziecku w trakcie pisania listu (jeśli jest ono na tyle małe, że nie umie pisać, niech namaluje to, czym chce być obdarowane) możemy nieco wpłynąć na jego życzenia, co może być konieczne w sytuacji gdy maluch wspomina o zbyt drogich jak na naszą kieszeń prezentach. Można mu wówczas zasugerować, żeby wskazał inne podarki,  na wypadek jeśli Mikołaj będzie miał problem ze znalezieniem tych pierwszych. Da nam to obraz tego, czym fascynuje się dziecko, jakie ma pragnienia i jakie przedmioty są aktualnie obiektem jego zainteresowań. Na tej podstawie można rozpoznać rodzącą się pasję lub wręcz przeciwnie – zauważyć, że malec często zmienia upodobania i nie potrafi zainteresować się jednym tematem przez dłuższą chwilę (ponieważ dzisiaj prosi o sterowany samochód, miesiąc temu deklarował zamiłowanie do malowania, a pół roku wcześniej nie istniało dla niego nic poza dinozaurami). Gotowy list można zaadresować do Mikołaja i wysłać pocztą (lapoński adres jest dostępny w Internecie) lub zawiesić go na balkonie i codziennie sprawdzać czy Mikołaj już go zabrał (zdejmując go po dwóch lub trzech dniach pod nieobecność dziecka).
 
Na kilka dni przed spodziewaną wizytą Mikołaja można zachęcić dziecko do wspólnego pieczenia ciasteczek. Tym razem nie będą to zwykłe ciastka dla rodziny lecz podarunek dla samego Mikołaja. Maluch z pewnością zaangażuje się w pracę, tym bardziej, że jej efekty będą dedykowane tak wyjątkowej osobie. Warto też zwrócić uwagę dziecka na to, że jego nocny gość nie przybędzie sam lecz w asyście zaprzęgu reniferów, które mogą być głodne. Warto więc sprezentować im kilka marchewek lub jabłek, w nadziei na to, że dodadzą im energii potrzebnej do objechania całego świata.
 
Jeśli w Waszym domu jest kominek, należy pamiętać, aby w wieczór poprzedzający przyjście Mikołaja, zgasić w nim ogień. Co prawda Święty ma wprawę we wchodzeniu przez komin, jednak nie ma co narażać go na poparzenie. Jednak niezależnie od tego czy kominek jest czy go nie ma, w pokoju malucha powinien panować w tę noc porządek. Warto zatem uprzedzić dziecko, że bałagan może zniechęcić Mikołaja do pozostawienia prezentów. Ostatecznie dbanie o porządek stanowi element „bycia grzecznym”.
 
Warto by rodzice postarali się o jakiś szczegół, który uwiarygodni nocną wizytę Mikołaja. Może być to dzwoneczek, który oderwał się od sań, kawałek futerka z płaszcza lub nawet cała czapka Świętego, który w pośpiechu opuszczał Wasze mieszkanie. Może być to list od Mikołaja do dziecka, w którym dziękuje on za ciasteczka i przyznaje, że maluch zasłużył w tym roku na prezenty oraz wyraża nadzieję, że w następnym roku  malec będzie równie grzeczny. Tego typu dowody nocnych odwiedzin będą atrakcją samą w sobie, ale i powodem niemałych emocji.
 
 
Spotkanie z Mikołajem
 
Każdego roku urządzane są imprezy mikołajkowe, w których może wziąć udział każdy zainteresowany. Organizatorem może być przedszkole lub szkoła, do której uczęszcza nasza pociecha, ale i dom kultury, ośrodek edukacyjny prowadzący zajęcia dla dzieci czy biblioteka. Mikołajki organizowane są nawet w galeriach handlowych. Za sprawą takiej popularności tej okazji często zdarza się tak, że dziecko uczestniczy w kilku imprezach. Do tego dochodzą jeszcze prezenty od Mikołaja, które pozostawił on w domu dziadków i wujostwa. Dzieciom z reguły nie przeszkadza taki stan rzeczy, jednak zmusza nas do przygotowania odpowiedzi na pytanie „Jak to możliwe, że Mikołaj zostawia prezenty dla jednego dziecka w kilku różnych miejscach?”. Odpowiedź oczywiście zależy od wyobraźni rodziców. Można wszystko zwalić na roztargnienie Mikołaja, który ma już swoje lata, a nadmiar obowiązków powoduje tego typu duble.
 
Ogromnym przeżyciem dla dziecka jest spotkanie z Mikołajem twarzą w twarz, które dzięki pomocy rodziców może dojść do skutku. Za Świętego może przebrać się jeden z dziadków lub wujków, jednak najlepiej poprosić o to sąsiada, który nie zostanie przez malca rozpoznany. Inscenizując taką wizytę warto zadbać o każdy szczegół, gdyż dziecko z pewnością wypatrzy każde niedociągnięcie w postaci odklejających się wąsów lub znajomego głosu. Jeśli nie mamy kandydata na odegranie tej, jakże ważnej roli, poprośmy o pomoc doświadczonego aktora. Coraz więcej firm oferuje „profesjonalne wizyty Mikołaja”. Korzystając z nich nie musimy się martwić o przebranie, barwę głosu, tematy rozmowy i scenariusz wizyty. Wszystko jest już przygotowane, a co najważniejsze – przetestowane.
 
Zarówno przygotowania do mikołajek, jak i sam ich przebieg zależą w głównej mierze od wieku dziecka i stopnia jego świadomości oraz wiary w Mikołaja. Taka by ona nie była warto obchodzić ten dzień, choćby z powodu dobrej zabawy i miłych emocji, z jakimi się wiąże. Nie trzeba przecież przeznaczać na ten cel dużych kwot. Prezentami mogą być słodycze lub drobne upominki, które będą stanowić jedyne przedsmak tego co nas czeka w święta. Możemy sprawić, by dziecko nie postrzegało mikołajek jedynie przez pryzmat prezentów lecz radości i zabawy. Zapewne nie jest to łatwe w dobie komercjalizacji, jednak ostatecznie wszystko zależy od nas – rodziców.