Rodzinne walentynki
Zdaje się, że 14. lutego cały świat niknie pod stosem czerwonych serduszek rzucających się na nas z każdej strony. Co prawda dzień zakochanych jest świętem młodych ludzi, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby spędzić ten dzień w gronie rodziny, w której przecież nie powinno brakować miłości.
 
 
 Tradycja
 
Wydawać by się mogło, że pomysł celebrowania miłości jest stosunkowo nowy, jednak okazuje się, że już starożytni Rzymianie obchodzili podobne święto. 14. lutego urządzali oni tzw. Dzień Płodności i Macierzyństwa, który można traktować jak pierwowzór Walentynek. Obchody polegały na tym, że każda młoda panienka wrzucała do wielkiego dzbana karteczkę ze swym imieniem. Następnie kawalerowie losowali jedno imię, by spędzić z wybranką losu ten świąteczny dzień. Nie trudno zgadnąć, że nie raz młodzi pozostawali partnerami już na stałe.
 
Sama nazwa „walentynki” wzięła się od Św. Walentego, który wbrew zakazom panującym w starożytnym Rzymie za panowania cesarza Klaudiusza II Gockiego, udzielał potajemnie ślubów. W kościele katolickim 14. lutego obchodzone są wspomnienia liturgiczne tego świętego.
 
Polskiej tradycji nieobce jest święto zakochanych, jednak nasi przodkowie obchodzili je w nocy z 21. na 22. czerwca, czyli w tzw. Noc Kupały, Sobótkę lub palinockę (w zależności od regionu). Generalnie było to święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości, jednak jednym ze zwyczajów było puszczanie przez panny wianków na wodę. Jeśli taki wianek został wyłowiony przez kawalera, oznaczało to szybkie zamążpójście.
 
Na zachodzie dzień Św. Walentego stał się okazją do obdarowywania się drobnymi upominkami. W Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych ta tradycja jest dość silnie zakorzeniona. Zwyczajowo wysyła się wtedy listy zawierające wyznania miłosne, które często ujęte są w formie wiersza.
 
 
Obecnie
 
Do Polski obchody walentynkowe trafiły w latach 90. ubiegłego stulecia. Zaciągnięte z kultury francuskiej i krajów anglosaskich zwyczaje przyjęły się dość szybko, co zostało zauważone przez stawiający pierwsze kroki kapitalizm. Niestety, w efekcie w połowie lutego jesteśmy wciągani w słodki świat miłości, który funduje nam wszechobecna komercja. Walentynki nie mają w Polsce praktycznie żadnej tradycji (mimo pewnych podobieństw do słowiańskich obrządków). Sklepy, telewizję, prasę oraz ulice zalewa czerwień, róże, serduszka, maskotki i wszystko co mogłoby się kojarzyć z miłością. Rzecz jasna w 99% są to wyroby „made In China” co w pewien sposób naznacza ich charakter.
 
Nic dziwnego, że walentynki „dorobiły się” dość licznej rzeszy przeciwników. Z jednej strony zarzuca się, że są przejawem bezmyślnego podążania za zachodem, z drugiej – wywierają swego rodzaju presję na bycie w związku. Dodatkowo promują też konsumpcjonistyczne nastawienie i dla wielu stanowią jedynie możliwość nabicia kasy przez drobnych (i nie tylko) handlarzy bibelotami.
 
W obliczu święta niemalże wyjętego z kontekstu, bez wyraźnych korzeni i głębszej ideologii nie pozostaje nam nic innego, jak stworzyć własną jego wizję. Nie warto przecież bojkotować tego święta, nawet jeśli uważamy je za błahe i niegodne uwagi. Rzecz przecież dotyczy miłości – najsilniejszego ludzkiego uczucia. Warto więc wypracować swoją własną formę obchodzenia 14. lutego.
 
 
Rodzinnie
 
Co prawda walentynki pozostają świętem zakochanych, jednak kochać można na wiele sposobów. Miłość nie jest zarezerwowana dla młodych ludzi, którzy przeżywają ją w uniesieniu i przy akompaniamencie oszalałego serca. To uczucie, które buduje (a przynajmniej powinno budować) każdą rodzinę, dlatego warto skupić na niej uwagę tego dnia.
 
Oczywiście niektórzy mogą użyć argumentu, że nie potrzebują święta, aby wyrazić swoje uczucia. Jasne, jednak tak samo nie potrzebujemy Dnia Matki, aby wręczyć jej kwiaty, a mimo to święto cieszy się popularnością. Walentynki można potraktować jako pretekst do rozmowy o uczuciach, o ich wadze i znaczeniu. W zależności od wieku dzieci, rodzinne obchody walentynek mogą wyglądać różnie i skupiać się na innych aspektach.
 
W Internecie można znaleźć sporo pomysłów na rodzinne zabawy walentynkowe. Można też pokusić się o walentynkowe dekoracje, a nawet ciasto w kształcie serca. Przede wszystkim jednak dzień zakochanych mógłby stanowić dobrą okazję, by uzmysłowić dziecku, że uczucia odgrywają bardzo istotną rolę w naszym życiu, dlatego nie wolno ich tłumić, ani się ich wstydzić. Dzieci dopiero poznają całą gamę uczuć, uczą się jak je rozpoznawać i jak sobie z nimi radzić. Z czasem przekonuje się, że inni tez ich doświadczają i kierują w stronę innych ludzi. Dobrze jednak jeśli malec zrozumie, że miłość ze strony rodziców jest tak wielka, że zawsze będzie stanowić dla niego oparcie, bez względu na wszystko.
 
W ramach rodzinnych walentynek można zaplanować na wieczór jakąś opowieść o miłości. Może to być jedna z bajek Disney’a odtworzona na telewizorze lub któraś ze starych baśni przeczytana tuż przed snem. Kwestia tego co wypełni nam ten dzień jest sprawą otwartą. Ważne, by przy okazji 14. lutego spróbować przekazać pewną ideę związaną z mocą i magią miłości.
 
 
Rodzice powinni wykorzystać ten dzień na jeszcze jedną sprawę. Warto, by uzmysłowili sobie, że miłość jaką dają dziecku wraca do nich każdego dnia. Pytanie – czy potrafią to dostrzec i docenić. Wyznanie uczuć od najbliższej osoby jest niezwykle przyjemnym doznaniem. Prawda jest jednak taka, że nic nie dorówna słowom „kocham cię” wypowiedzianym przez dziecko.