Autorytet – ważna sprawa
W procesie wychowawczym dziecka wielokrotnie stykamy się z terminem „autorytet”. Sprawa na pozór prosta, jednak gdyby zagłębić się w nią nieco bardziej pojawiają się pytania. Przede wszystkim „Kto może stać się autorytetem dla dziecka?”, „W jaki sposób autorytet oddziałuje na malca?” oraz „Jak można go stracić?”.
 
 
Z definicji
 
Chcąc ustalić definicję autorytetu natrafiamy na opis osoby lub instytucji, która cieszy się zaufaniem zbudowanym na fundamencie własnego profesjonalizmu, prawdomówności i sprawiedliwości. To wzór godny do naśladowania, któremu inni są skłonni ulec i podporządkować się. Kojarzy się z powagą, poważaniem, wiarygodnością, rzetelnością, mądrą radą, wskazówką i uznaniem otoczenia. Jednym słowem jest to czysty pozytyw, który nie tylko świeci przykładem, ale potrafi pomóc oraz stanowi swego rodzaju wyrocznię.
 
Na miano autorytetu trzeba zapracować, choć zdarza się (zwłaszcza w dzisiejszych czasach), że jest on kreowany przez specjalistów. Oznacza to, że osoba lub instytucja jest nam przedstawiana jako autorytet, choć jest nam zupełnie obca. Zakładamy więc z góry, że ma podstawy by mianować się w ten sposób, tym bardziej jeśli mowa o dziedzinie, na której się nie znamy. Rzadziej zdarza się tak, że autorytet ustanawiany jest z racji nadania, np. rodzice dla dziecka.
 
Ten ostatni przykład uświadamia, że autorytet jest możliwy do osiągnięcia dopiero w dwustronnej interakcji. Ktoś musi zaoferować wartości poznawcze i moralne, czyli znawstwo, kompetencję, fachowość w wybranej dziedzinie. Z drugiej strony musi znaleźć się ktoś inny, kto ulegnie wpływowi, zaakceptuje pozycję tego pierwszego oraz nabierze zaufania, że jego działania mają na celu dobro ogółu.
 
Autorytet często stosowany jest jako środek wychowawczy, który skłania dziecko do przyjęcia pożądanych wartości, norm i wzorców. Choć uznanie autorytetu jest dla malca pewnym ograniczeniem wolności, to jednak zyskuje on poczucie bezpieczeństwa i (w przypadku poprawnego zachowania) pochwałę, która jest dla niego bardzo cenna. To pozwala odpowiednio ukierunkować poczynania dziecka i uniknąć zachowań niepożądanych moralnie i społecznie.
 
 
Kto może pełnić rolę autorytetu?
 
Autorytetem dla dziecka/nastolatka są zwykle osoby, które pozostają z nim w kontakcie emocjonalnym i wywierają na niego wpływ z racji swojej roli społecznej, funkcji lub zażyłości stosunków. Dla malucha autorytetem staje się ktoś, kto zajmuje określoną pozycję i/lub pełni określoną funkcję związaną z zaspokajaniem potrzeb dziecka. Tym samym jest to ktoś niezbędny, niezastąpiony, w oczach dziecka może nawet wydawać się wszechmocny. Początkowo dla dziecka tę rolę pełni matka, bo budzi największe poczucie bezpieczeństwa. Później przejmuje ją ojciec, który staje się nie tylko kompanem zabaw, ale i wzorem do naśladowania. Można więc powiedzieć, że pierwszy autorytet jest dziecku narzucony – staje się nim najbliższa rodzina, w której malec rozwija się i dorasta.
 
Powszechnym autorytetem dla młodego człowieka jest również nauczyciel. Rzecz jasna nie zostaje nim każdy nauczyciel. Na miano autorytetu musi ciężko zapracować, nie dostaje go z racji pełnionej funkcji jak rodzice. Sprzyjające okazują się takie cechy i zachowania jak poszanowanie ucznia, cierpliwość, umiejętność panowania nad sobą, fachowość, dobry kontakt emocjonalny z uczniami, konsekwencja, szczerość, aprobata czy życzliwość. Nauczyciel, który zyskuje miano autorytetu ma duży wpływ na dziecko i zwykle cieszy się jego zaufaniem. Ich relacje są lepsze niż z innymi nauczycielami i mogą być pomocne w przypadku problemów jakie mogą się pojawić na drodze malca.
 
Pasje i zainteresowania dziecka doprowadzają je do kolejnych autorytetów, np. sportowców czy działaczy społecznych. Warto umacniać ich pozytywny wizerunek w oczach malca, przez wzgląd na pedagogiczny aspekt takiej „relacji”. Osiągnięcia będące efektem ciężkiej pracy, wytrwałość i konsekwencja są w tym przypadku głównym budulcem autorytetu. Choć staje się nim zupełnie obca osoba, nie umniejsza to roli jaką może pełnić w życiu młodego człowieka.
 
Im bardziej dziecko staje się samodzielne, z tym większą liczbą osób się styka i tym większe prawdopodobieństwo, że jego autorytetem stanie się ktoś zupełnie obcy, a może nawet nieodpowiedni. Bohaterowie filmowi, fantastyczne postaci czy dominujący rozmówca na forum internetowym zdaje się być niegroźną opcją. Gorzej jest jeśli malec uzna za autorytet osobę zagrażającą jego bezpieczeństwu. Może być to lider podwórkowej bandy chuliganów, starsi koledzy eksperymentujący z narkotykami lub przywódcy podejrzanych zgromadzeń.
 
Warto zaznaczyć, że nie ma czegoś takiego jak powszechny autorytet. Nawet nastolatki, które mają odmienny od rodziców system wartości różnią się od siebie na tyle, że imponują im różne rzeczy, zachowania i ludzie. Nie ma więc osoby, która mogłaby stać się autorytetem dla każdego. Co więcej, autorytety zmieniają się w miarę upływu lat. Małe dziecko polega wyłącznie na rodzicach, przedszkolak bywa już pod wpływem osób spoza rodziny, natomiast uczeń dokonuje  znacznego ograniczenia zakresu autorytetu rodziców. Postępuje ono w ciągu kolejnych kilku lat, aż rodzice stają się wzorem jedynie w wybranych sprawach, w których rzeczywiście mają przewagę nad dzieckiem (np. znawstwo zawodowe). Choć młodzież pozostaje krytyczna wobec dorosłych i z trudem wchodzi z kimś w relacje sprzyjające budowaniu autorytetu, to jednak go poszukuje.
 
 
Oddziaływanie autorytetu
 
Autorytet jest dla dziecka bardzo ważną kwestią, a dla nastolatka niemal niezbędną. Jego brak wywołuje lek i utratę poczucia bezpieczeństwa. Kiedy maluch nie odnajduje go w rodzicach, narażone jest na różnego rodzaju zagrożenia, z którymi nie poradzi sobie samo. Jeszcze gorzej jest kiedy autorytet wykorzystywany jest przez rodziców do wykazania władzy nad podopiecznym, zniewolenia go i podporządkowania sobie. Wówczas nie niesie on ze sobą żadnych pozytywnych wartości, tylko prowadzi do zahamowania samodzielności, sprzyja rozwojowi bierności lub agresywności, gasi wiarę we własne siły, budzi poczucie niższości.  Kiedy dziecko ma do czynienia z pozytywnym autorytetem, wówczas jest mobilizowane do działania, wysiłku i starań.
 
Należy pamiętać, że autorytet (bez względu na to czy oddziałuje pozytywnie czy negatywnie) ma ogromny wpływ na dziecko. Staje się swoistym nośnikiem wzorców zachowania w przeróżnych sytuacjach, a relacje z nim stają się wzorem kontaktów z innymi ludźmi. Nie bez znaczenia pozostaje też kwestia nagradzania i karania dziecka przez osobę pozostającą autorytetem. Właściwie wszystko co ona robi organizuje warunki rozwoju młodego człowieka.
 
 
Utrata autorytetu
 
Zdobycie autorytetu bywa trudne. Jego utrzymanie to jednak zupełnie inna para kaloszy. Raz utracony, bywa nie do odbudowania, dlatego jako rodzice nie możemy sobie pozwolić na zachowanie czy działania, które byłyby dla autorytetu destrukcyjne.
 
Jedną z przyczyn upadku autorytetu rodziców jest postawa odrzucenia dziecka. Mamy z nią do czynienia wtedy, kiedy rodzice nie wspierają swego dziecka, nie doceniają starań, nie okazują zainteresowania, a nawet uczuć. Można powiedzieć nawet o jawnym ignorowaniu malca i jego potrzeb. Inną przyczyną jest nadmierna surowość i wciąż piętrzące się wymagania, którym dziecko nie ma szans sprostać. Efekty takiej postawy to niska samoocena, a docelowo „odebranie” funkcji autorytetu rodzicom, gdy dziecko zacznie się buntować wobec niesprawiedliwej ocenie. Zgubna jest również nadopiekuńczość i przesadne pobłażanie. Wynikający z nich brak ustalonych granic i konsekwencji szybko okażą się dowodem na to, że dziecko może robić co chce, za nic mając zakazy, nakazy czy prośby rodziców.
 
 
 
Proces wychowania dziecka, a później nastolatka staje się o wiele łatwiejszy, kiedy rodzic staje się autentycznym autorytetem dla swego potomka. Jest wówczas nie tylko wzorem do naśladowania, świecącym przykładem, ale też przyjacielem, wiernym słuchaczem i wsparciem, na które zawsze można liczyć. Być może nie jest łatwo osiągnąć ten cel, jednak wybiegając myślami daleko w przyszłość, by wyobrazić sobie jak mogą wyglądać nasze stosunki z dzieckiem kiedy się postaramy, dochodzimy do wniosku… WARTO.