Zabawa w pojedynkę
Wychowanie dziecka wiąże się z koniecznością organizacji jego planu dnia, diety, wakacji, suplementacji, czasu wolnego i zabawy. Rodzice poczuwają się do kontroli każdego kroku swej pociechy. Są jednak pewne tematy, w których należy postawić na samodzielność. Wśród nich jest również… zabawa.
 
 
Razem czy samemu?
 
Kiedy dziecko posiądzie zdolność samodzielnego bawienia się, rodzice zyskują możliwość spokojnego ugotowania obiadu, porozmawiania przez telefon czy po prostu odpoczynku. Jedni mogą utrzymywać, że pozostawianie malucha samego z zabawkami to przejaw zaniedbywania dziecka i olewatorskiego stosunku do jego potrzeb i wrażliwości. Prawdopodobnie jest to echo dzisiejszego nacisku na dbałość o prawidłowy rozwój dziecka, który wymaga nieustannej interwencji rodzica. Jak widać przesada może tu działać w dwie strony, dlatego najlepiej wypracować swój własny złoty środek.
 
Wydawać by się mogło, że zabawa w pojedynkę nie ma zbyt wielu walorów edukacyjnych, nie uczy dziecka, nie pobudza go do niczego, a już na pewno nie rozwija. Co gorsza potęguje nudę i wywołuje smutek spowodowany uczuciem samotności. Okazuje się jednak, że nie jest tak źle. Zabawa w pojedynkę może wiele nauczyć młodego człowieka, który przekonuje się, że sam dla siebie może być doskonałym towarzyszem.
 
Ważne by nie mieć w tym temacie zbyt wygórowanych oczekiwań. Długość zabawy, którą malec może poprowadzić samodzielnie jest uzależniona od jego wieku. Dwuletnie dziecko może już z powodzeniem „zająć się same sobą” przez krótki czas. Pół godziny spędzone na samodzielnej zabawie u boku mamy to naprawdę wiele. Musi być ona jednak zainicjowana przez rodziców i najczęściej przez nich nadzorowana. Jeśli będzie wystarczająco atrakcyjna, malec skupi całą swą uwagę na wykonywanej czynności, tylko co jakiś czas wołając rodziców aby coś pokazać lub pochwalić się czymś.
 
Niepokojące może być to, że dziecko w wieku przedszkolnym nie potrafi bawić się samo nawet przez krótki okres czasu i wymaga nieustającego towarzystwa dorosłych. To zwiastuje kłopoty w budowaniu niezależności. Warto więc namawiać maluchy do samodzielnej zabawy. Na początku tylko przez chwilę, by stopniowo wydłużać ten czas. Choć trudno w to uwierzyć, jest to umiejętność, której trzeba się wyuczyć. Nie każde dziecko od razu chce/potrafi bawić się samo.
 
 
Efekty
 
O pozytywnych efektach wspólnej zabawy można mówić godzinami , bo nie tylko jest źródłem radości, ale i buduje więzy, stymuluje, rozwija i inspiruje. Okazuje się, że samodzielna zabawa niesie równie dużo dobrodziejstw.
 
Najczęściej dzieje się tak, że dziecko zaczyna bawić się samo ponieważ nudzi się. Wielu psychologów jest zdania, że chwilowa nuda budzi kreatywność malca, który niejako zmuszony jest do poszukiwania atrakcyjnego zajęcia. Dobrze jest, jeśli szuka sam, a nie liczy na pomysłowość rodziców. Nabranie wprawy w tej dziedzinie pozwoli mu w przyszłości czuć się komfortowo w każdej sytuacji. Towarzystwo innych osób przestanie być warunkiem koniecznym do dobrej zabawy lub przynajmniej dobrego samopoczucia. Bez względu na to czy przyjdzie mu być samemu w przedszkolu, w szkole, na podwórku czy w domu, brak aktywnej obecności rodziców nie będzie wiązać się z uczuciem niepokoju czy dyskomfortu powodowanego brakiem uwagi.  Nawet w dorosłym życiu, na uczelni czy w pracy bez problemu odnajdzie się w tej sytuacji. Poczucie samotności nie dopadnie go zbyt szybko, w związku z czym nie będzie na siłę szukać towarzystwa.
 
Samodzielna zabawa stymuluje szerokorozumiane myślenie – malec staje się niezależny myślowo, poznaje siebie i świat samodzielnie, własnymi oczyma bez zbędnego komentarza osoby trzeciej. Rozwija tym samym poczucie niezależności, wolności i swobody, a także stopniowo buduje pewność siebie, która będzie mu niezbędna w dorosłym życiu.
 
Trudno wyobrazić sobie lepsze ćwiczenie dla wyobraźni niż zabawa w pojedynkę. Malec buduje wówczas osobisty świat fantazji lub autorską wizję naszego świata. Bez względu na to jak (nie)wiele ma ona wspólnego z rzeczywistością wymaga od dziecka wytężonej pracy umysłowej. Efekt jest bezcenny, ponieważ zdolność fantazjowania jest niemalże atrybutem dzieciństwa.
 
Kolejnym następstwem samodzielnej zabawy jest nabieranie wprawy w uspokajaniu się i wyciszaniu. Dziecko, które przebywa jedynie w swym własnym towarzystwie ma szansę wsłuchać się w siebie. Bada wówczas swoje emocje i stany w jakich się znajduje, uczy się je rozpoznawać, a także wyrażać.
 
Chwila spędzona na zabawie w samotności to dla dziecka dobra okazja, by przeanalizować ostatnie przeżycia i/lub sytuacje, w których się znalazło. W odgrywanych scenkach wyraża ono często swe pragnienia, demonstruje spostrzeżenia, „rozbiera na czynniki pierwsze” sytuacje niezrozumiałe i trudne. To także okazja do tego, by poćwiczyć zachowania w poszczególnych sytuacjach – reakcje na postępowanie innych, kłótnie i obrona własnego zdania, okazywanie wsparcia, przeprosiny czy wyrażanie gniewu. Figurki, którymi bawi się malec często odgrywają scenki z życia dziecka, w których miał okazję uczestniczyć osobiście, co daje możliwość „cofnięcie się w czasie” i rozegrania sytuacji w inny sposób.
 
Ostatecznie samodzielna zabawa skutkuje też umiejętnościami praktycznymi. Dzięki niej dziecko uczy się planować swój czas, zapewniać sobie rozrywkę i przewidywać następstwa zdarzeń.
 
 
Jak zacząć?
 
Trudno oczekiwać od dziecka, które dotychczas zawsze bawiło się z rodzicami lub w towarzystwie innych małolatów, że nagle zacznie to robić samo. Każda zmiana wymaga czasu i cierpliwości. W tym przypadku nie wystarczy postawić przed malcem kilku zabawek i zakomunikować „baw się”. Tylko co możemy zrobić, by zachęcić i zacząć przyzwyczajać dziecko do zabawy w pojedynkę? Oto kilka sugestii:
 
·         Kiedy malec zacznie się już sam bawić, można wychodzić na minutę czy dwie z pokoju, w którym przebywa, mówiąc, że za chwilę wrócimy.
 
·         Początkowo należy pozostać w pobliżu dziecka. Często jest to warunek konieczny do spełnienia, jeśli malec ma się zająć sam sobą.
 
·         Miejsce samodzielnej zabawy dziecka musi pozostać dla niego bezpieczne. Pomysły, które przychodzą do małej główki mogą przynieść przeróżne skutki, dlatego trzeba co chwilę spoglądać na malucha.
 
·         Jeśli malec okazuje znudzenie zabawą w pojedynkę warto odczekać chwilę i nie odrywać się natychmiast od swojego zajęcia.
 
·         Nawet niezbyt długa chwila samodzielnej zabawy powinna być pochwalona przez rodziców. Nauka bawienia się samemu to jeden z trudniejszych etapów rozwoju dziecka.
 
·         Nie należy zmuszać dziecka do samodzielnej zabawy. Zachęta zdziała o wiele lepiej, nawet jeśli efekty nie będą natychmiastowe.
 
·         Kiedy dziecko podejmie już samodzielną zabawę pozwólmy mu stanowić o jej przebiegu. To nic, że trzyma figurki do góry nogami, układa klocki w złej kolejności lub wykonuje inną czynność „nie tak jak się powinno”. Skoro już zajęło się samo sobą nie pouczajmy go jak ma to robić.
 
·         Nie powstrzymujmy dziecka, które postanowiło eksperymentować ze swoimi zabawkami lub innymi przedmiotami. O ile tylko jest to bezpieczne niech rozkręci coś na części, sprawdzi sposób wykonania i złożenia.
 
·         Samodzielna zabawa nie musi ograniczać się do zabawek dziecka. Równie dobrze (jeśli nie lepiej) sprawdzą się akcesoria kuchenne i inne przedmioty codziennego użytku.
 
·         Odpuśćmy sobie nerwy o powstający bałagan. Kontrola oczywiście jest tu konieczna, by nie skończyło się na rozsypywaniu ziemi z kwiatów, jednak porozrzucane po pokoju zabawki czy inne przedmioty to swego rodzaju (niewielka) cena za nową, jakże cenną umiejętność samodzielnej zabawy.
 
·         Wielki kosz z zabawkami postawiony przed dzieckiem nie przyniesie zadowalających efektów. Jego zawartość najprawdopodobniej zostanie zbadana w krótkim czasie, a żadna ze znalezionych w środku atrakcji nie przykuje uwagi malca na dłużej. Lepie więc pokazywać mu pojedyncze zabawki po kolei.
 
·         Warto co kilka tygodni podmieniać zabawki, którymi malec bawi się na co dzień. Zmniejszy to ryzyko znudzenia i wprowadzi urozmaicenie w zabawie.
 
 
Umiejętność samodzielnej zabawy to korzyść zarówno dla dziecka, jak i rodziców. Należy jednak pamiętać, że nawet jeśli malec umie się sam bawić nie oznacza to, że powinniśmy zrezygnować ze wspólnej zabawy. Chodzi o to, by z czasem i wiekiem dziecka nie stanowiła już ona podstawy spędzania czasu. Rezygnacja z całodniowego zabawiania malca nie powinna być też powodem do wyrzutów sumienia, że zaniedbujemy dziecko lub stawiamy na własną wygodę jego kosztem. Każdy psycholog potwierdzi, że rodzice też muszą mieć czas dla siebie i nie ma w tym nic złego (zwłaszcza jeśli ich pociecha liczy już sobie kilka lat).