Dziecko a słodycze
Prawidłowo skomponowana dieta dziecka zapewnia mu prawidłowy rozwój i zdrowie. Jednak czy jest w niej miejsce na słodycze, za którymi wręcz przepadają nasze pociechy? W jakich przypadkach warto po nie sięgnąć? Czy można dokonać podziału na bardziej i mniej wartościowe słodycze? Szukając odpowiedzi liznęliśmy nieco tego słodkiego tematu.
 
 
Trudny temat
 
Rozważania dotyczące słodyczy nie należą do najłatwiejszych, ponieważ z jednej strony trudno się im oprzeć, a z drugiej uzależniają i miewają zgubny wpływ na zdrowie. Można powiedzieć, że są zupełnie zbędnym elementem diety, zarówno dziecka, jak i dorosłego. Mimo to cieszą się ogromną popularnością i zainteresowaniem ludzi w każdym wieku.
 
Choć niektórym całkowita rezygnacja ze słodyczy przyszłaby z wielkim trudem, należy mieć świadomość, że takie rozwiązanie byłoby najkorzystniejsze dla zdrowia. Mimo to, lepiej nie czynić ze słodkości zakazanego owocu, który (jak wiadomo) kusi w skuteczny sposób.
 
Jeśli chodzi o dzieci, im dłużej nie znają one słodkiego smaku, tym lepiej. Łakocie powinny pojawić się w diecie malca najpóźniej jak to tylko jest możliwe. Dotyczy to również słodkich napojów, które również należy traktować jak porcję słodyczy. Na początku dziecko nie potrzebuje słodkich przekąsek i nie upomina się o nie. Jak długo ten stan będzie trwać zależy tylko od rodziców. Nie chodzi jednak o to, by do 18. roku życia zakazać wszelkich słodyczy, a jedynie o to, by nauczyć się rozsądnie nimi dysponować.
 
 
Różne oblicza słodycza
 
Wydawać by się mogło, że cukier to cukier i nie ma większego znaczenia pod jaką postacią jest spożywany. Tymczasem słodycze przybierają różną formę, która może okazać się bardziej lub mniej wskazana dla dzieci.
 
Największe ryzyko wystąpienia próchnicy pojawia się po spożyciu łakoci, które długo rozpuszczają się w ustach i oblepiają zęby. Są to wszelkiego rodzaju lizaki, ciągutki, landrynki i inne twarde cukierki. Szczególnie ryzykowne jest podawanie ich po umyciu zębów - tuż przed snem lub w nocy. Kiedy śpimy, produkcja śliny jest ograniczona, a więc nie oczyszcza ona jamy ustnej, a bakterie cieszą się idealnymi warunkami do rozwoju.
 
W poszukiwaniu korzystniejszych słodyczy dla dzieci natkniemy się na czekoladę, która dostarcza m.in. magnezu i żelaza. Najzdrowsza jest czekolada gorzka (im więcej % kakao zawiera tym lepiej), najmniej zaś ta z różnymi nadzieniami. „Lepszymi” słodyczami zwykło określać się również sezamki, batoniki muesli, chałwę oraz lody. W ramach słodkiej przekąski warto też zaproponować dziecku deserki owocowe lub jogurty.
 
Łakocie takie jak żelki, galaretki czy draże można umiejscowić gdzieś pośrodku, ponieważ nie niosą wysokiego ryzyka próchnicy, gdyż szybko się je zjada, jednak nie dostarczają żadnych cennych składników odżywczych (jak np. wspomniana czekolada).
 
Dość popularną grupą słodyczy są domowe wypieki. Mimo, że mamy pewność iż nie są faszerowane konserwantami czy spulchniaczami, musimy pamiętać, że bywają one bardzo kaloryczne, słodkie lub tłuste. Najlepszą propozycją z tej kategorii łakoci są „lekkie” ciasta z owocami, a także serniki.

Za swego rodzaju słodycze mogą uchodzić też suszone owoce, różne orzechy lub płatki śniadaniowe. Choć wydają się one idealnym rozwiązaniem, przy nich również należy zachować ostrożność, gdyż bywają bardzo kaloryczne. Suszone owoce zawierają zwykle sporo cukru, natomiast orzechy – tłuszczów.


 
Zagrożenia
 
Brak umiaru w spożywaniu słodyczy może być ryzykowne dla zdrowia dzieci i dorosłych. Zagrożeń jest kilka, a ich świadomość może okazać się skutecznym środkiem zapobiegawczym przed łakomstwem:
 
·         Otyłość –zawarte w słodyczach cukry proste są przetwarzane na energię, jednak nie w 100%. To co nie zostanie wykorzystane, zostaje odkładane w postaci tkanki tłuszczowej. Im częściej dochodzi do takiej sytuacji, tym więcej tłuszczu gromadzi się w organizmie stając się powodem nadwagi, a następnie otyłości.
 
·         Próchnica – samo zjedzenie słodyczy nie jest jednoznaczne z nieuniknionym następstwem w postaci ubytków w zębach. Słodycze zwiększają jednak to ryzyko, gdyż często oblepiają zęby tworząc pożywkę dla bakterii.
 
·         Niedobory w diecie – dzieci, które jedzą zbyt dużo słodyczy mogą mieć niedobór wapnia, magnezu i witamin z grupy B. Skutkuje to problemami z koncentracją, a także rozdrażnieniem.
 
·         Zmienne zachowanie dziecka – duża porcja słodyczy powoduje gwałtowny, ale krótkotrwały skok poziomu cukru we krwi. Przekłada się to na zachowanie malca, który początkowo stanie się niemal nadaktywny, a po niedługim czasie senny i markotny. Dzieje się tak, kiedy słodycze spożywane są na „pusty żołądek”.
 
·         Problemy zdrowotne – długotrwałe, nadmierne spożywanie słodyczy z pewnością zaowocuje problemami zdrowotnymi. Otłuszczenie wątroby, cukrzyca, zaburzenia metabolizmu to tylko niektóre z nich.
 
·         Ukształtowanie się złych nawyków – choć znajduje się na końcu naszej listy, może prowadzić do wszystkich powyższych problemów. Jeśli dziecko przyzwyczai się do niewłaściwego żywienia i braku umiaru w spożywaniu słodyczy, trudno będzie mu to zmienić w dorosłym życiu.
 
 
Nie takie słodycze straszne
 
Choć teoretycznie słodycze mogłyby zostać zupełnie wyeliminowane z diety bez szkody dla zdrowia, to jednak w praktyce nie jest to wskazane. Oczywiście należy kontrolować ilość spożywanych łakoci. Szkodliwy jest ich nadmiar, a nie same słodycze. Nawet jeśli codziennie będą się pojawiać w naszym (i naszych dzieci) menu, nie będzie w tym nic złego.  Choć to stwierdzenie może wydawać się nieco przewrotne, człowiek poza węglowodanami złożonymi potrzebuje też tych prostych, które dostarczają słodycze. To właśnie one najszybciej przetwarzane są w energię, szybko podnoszą poziom glukozy we krwi i sygnalizują zaspokojenie pierwszego głodu. Ponadto powodują poczucie nagłego przypływu sił, co może się okazać bardzo przydatne w sytuacjach stresowych lub momentach znużenia.
 
Tabele dietetyczne wskazują dopuszczalną dzienną dawkę sacharozy – nie więcej niż 20 gram. To mniej więcej tyle co dwie czubate łyżki cukru. Rzecz jasna trudno byłoby przełożyć to na cukierki lub kostki czekolady, dlatego musimy sami ustanowić jakiś przelicznik. Jeśli okaże się, że przesadziliśmy z ilością, można będzie łatwo to rozpoznać po obniżonym apetycie dziecka.
 
Są jednak sytuacje, w których spożycie łakoci jest jak najbardziej wskazane. Chodzi o momenty wzmożonego wysiłku fizycznego, który dla najmłodszych może następować nawet w czasie zwykłej  zabawy na dworze, na długim spacerze czy wycieczce w górach. Zwiększone spalanie kalorii i pobudzony apetyt to objawy takiego stanu rzeczy, a w skrajnym przypadku może wystąpić nawet hipoglikemia. Szczupłe dzieci powinny więc dostawać w takich sytuacjach kilka kostek czekolady.
 
Nie warto też rezygnować ze słodkości spożywanych jedynie dla przyjemności. Jeśli tylko będą zjadane od czasu do czasu, staną się źródłem dobrego nastroju i poprawy humoru, a to z pewnością wpłynie korzystnie na organizm.
 
 
Czego unikać?
 
W temacie słodyczy należy przede wszystkim unikać nadmiaru i braku kontroli. Chodzi o to, by nie zastąpiły one posiłków, gdyż dostarczają energię tylko na krótki czas i nie są źródłem potrzebnych dziecku wartości odżywczych.
 
Słodycze nie powinny być też spożywane krótko przed snem, gdyż z pewnością prędzej czy później skończy się to próchnicą na ząbkach małego łakomczucha.  Tyczy się to również wszelkich słodzonych napojów, czyli nawet herbaty z cukrem.
 
Nie dopuszczajmy też do sytuacji, w której maluch dobiera się do łakoci bezpośrednio przed posiłkiem. Najprawdopodobniej odmówi on zjedzenia całej porcji, o ile w ogóle skusi się na choćby kilka kęsów, gdyż będzie miał poczucie sytości.
 
Słodycze nie powinny też stać się formą nagrody, karty przetargowej lub narzędzia przekupstwa. Co prawda taka metoda najczęściej okazuje się bardzo skuteczna, to jednak lepiej z niej zrezygnować, ponieważ jest to dla dziecka sygnał, że słodycze są czymś w rodzaju „lepszego” jedzenia, które jest smaczniejsze i bardziej atrakcyjne od tego codziennego. To poczucie może wpłynąć na budowanie silnej potrzeby spożycia słodyczy dla samego faktu zdobycia zakazanego owocu.
 
Ostatecznie jeśli chcemy, by nasze pociechy nie zamieniły się w niemożliwego do opanowania „ciasteczkowego potwora” sami musimy wykazać się wstrzemięźliwością od słodyczy. Jeśli malec będzie widział rodziców, którzy bez zahamowań będą zjadać wszelkie słodycze jakie pojawią się w zasięgu wzroku, uznają takie zachowanie za normę. Nie trzeba oczywiście mówić o tym, że w takiej sytuacji będą się też buntować wobec wszelkim szlabanom na słodycze, bo skoro rodzice mogą to one też chcą. Gra toczy się tu o wyrobienie prawidłowych nawyków żywieniowych, które kształtują się przecież w dzieciństwie. Jeśli więc będziemy odżywiać się wraz z dziećmi racjonalnie, a słodycze będą stanowić jedynie miły dodatek, to najprawdopodobniej dziecko nie będzie spożywać ich nadmiernych ilości w dorosłym życiu.
 
 
 
 
 
Słodycze są nieodłącznym elementem świąt i wszelkich uroczystości rodzinnych. Trudno przecież wyobrazić sobie urodziny bez tortu lub Wielkanoc bez czekoladowego zająca. Całkowita rezygnacja z łakoci byłaby więc bardzo trudna, jeśli nie niemożliwa. Co by nie mówić, trzeba pamiętać, że słodycze są też jednym z atrybutów dzieciństwa, pewnym przywilejem najmłodszych, smakiem, który będą po latach wspominać z tęsknotą.